Obudziłam się w nocy cała zlana potem.Zaczęłam się rozglądać wokół siebie,ale jedna rzecz najbardziej przykuła moją uwagę.Dymitra nie było w łóżku,-kiedy Liss została królową wprowadziła do prawa zezwolenie na związki między strażnikami-a na szafce nocnej po jego stronie łóżka leżała mała karteczka zgięta w połowie.Wzięłam ją do ręki i przeczytałam:
"Nie martw się o mnie.Wrócę nad ranem.Kocham Cię.Dymitr."
Odruchowo spojrzałam na zegarek, wskazywał on godzinę 7:16.Wstałam,wzięłam jakieś ciuchy i poszłam się umyć,a potem coś zjadłam-jako,że mieszkamy z Dymitrem razem dostaliśmy pokój,który przypominał małe mieszkanie.Po śniadaniu wzięłam się za ścielenie łóżka,ale w pewnej chwili sama się na nim znalazłam,a nade mną pochylał się mój ukochany.
-Dzień dobry.-wymruczał strażnik do mojego ucha.
-Hej,towarzyszu.-powiedziałam,a Bielikow mnie pocałował.-Gdzie byłeś?-zapytałam kiedy już oderwaliśmy się od siebie.
-Dyrektor Kirowa mnie wezwała.-odpowiedział.
-W środku nocy?-zapytałam,a Dymitr pomógł mi wstać.Obrócił się do mnie plecami i odgarnął swoje włosy z karku,a ja zauważyłam nowy tatuaż.Odwrócił się z powrotem do mnie,a jego włosy opadły luźno okalając mu twarz.
-Za lasem dwie strzygi zrobiły sobie siedlisko.-oznajmił,a ja zrozumiałam,że zabił jedną z nich.Ja sama miałam już 3 takie symbole.
-Mogłeś mnie obudzić.-oskarżyłam go krzyżując ręce na piersi.
-Roza...-zaczął.
-Tak?-zagadnęłam.Byłam ciekawa co ma mi do powiedzenia.
-Wiesz,że nie lubię tak ryzykować.-powiedział w końcu.-Wiesz,że Cię kocham i nie chcę Cię stracić.-dodał po chwili.
-Dymitr,ale ja miałam okazje zabić strzygę.Ty już masz...sama nie wiem ile strzyg na koncie,a ja mam tylko 3.-powiedziałam.
-Aż 3,Rose.-poprawił mnie.
-Przepraszam.Robię nie potrzebne awantury.-przyznałam.
-Nie,to ja przepraszam.Masz racje.-rzucił po czym mnie przytulił.
-Nie jesteś głodny?-spytałam.
-Trochę.-odpowiedział uśmiechając się do mnie.Wyswobodziłam się z objęć Dymitra i podążyłam do kuchni,natomiast Bielikow położył się na łóżku.Zrobiłam ukochanemu jajecznicę,a kiedy wróciłam z posiłkiem do salonu Dymitr spał z rękami pod głową.Odłożyłam talerz na stół,a potem przykryłam strażnika kocem.Pozwoliłam mu spokojnie spać,ponieważ nie wzywała nas Kirowa,ani nikt inny.Dymitr spał dwie godziny,zanim się obudził zdążyłam zrobić pranie i obejrzałam jakiś głupi film,a także rozmawiałam z Lissą.Zaraz po filmie obudził się Dymitr.
-O której Kirowa Cię wezwała?-zapytałam kiedy już wstał.
-Coś po północy.-odpowiedział po czym podszedł do mnie i namiętnie pocałował.
-Nie mamy czasu,Lissa dzwoniła i prosiła byśmy przyszli do pałacu.-oznajmiłam gdy już oderwaliśmy się od siebie.
-Wieczorem mi nie uciekniesz.-szepnął do mojego ucha zakładając swój prochowiec.Uśmiechnęłam się w odpowiedzi,włożyłam swoją kurtkę i wyszłam z pokoju za Dymitrem.Do pałacu nie szliśmy zbyt długo,a kiedy już dotarliśmy do sali tronowej Lissa i Christian już na nas czekali.
-Hej.-powiedziałam do Lissy i Christiana na powitanie.
-Witam,królowo.-powiedział Dymitr przy czym się skłonił.Uśmiechnęłam się do niego przypominając sobie jego słowa:"Wieczorem mi nie uciekniesz."
-Wybieramy się z Christianem na zakupy,więc potrzebujemy obstawy.-zaczęła moją przyjaciółka.-Wchodzicie w to?-zapytała po chwili.
-Jasne,w końcu jestem twoją strażniczką.-zgodziłam się,bo wiedziałam,że Dymitr także będzie zmuszony jechać,ponieważ jest strażnikiem Christiana.Nic więcej nie mówiąc wyszliśmy przed pałac i wsiedliśmy do samochodu.Po kilku godzinnej jeździe dotarliśmy na miejsce.Poszłyśmy z Liss w swoją stronę,a Dymitr i Christian w swoją.Mieliśmy 3 godziny na zakupy.
-Rose,przymierz tą.-powiedziała Lissa podając mi czarną sukienkę z cekinami.
-Liss,ja nie przyjechałam tu po to by kupować,przyjechałam tu po to by Cię chronić w nagłym ataku ze strony strzyg,lub kogoś innego.-oznajmiłam,ale musiałam przyznać,że sukienka zapiera dech w piersiach.
-To kupimy ją bez przymiarki.-rzuciła.Do końca czasu chodziłyśmy od sklepu do sklepu.Z chłopakami spotkałyśmy się przy samochodzie.Ja,Dymitr i Christian usiedliśmy z tylu,a Liss z przodu obok kierowcy.Byłam zmęczona więc oparłam głowę na ramieniu Dymitra,a potem przymknęłam powieki.Najwyraźniej musiałam zasnąć,bo obudziłam się dopiero w akademii.
-Cześć,kochanie.-usłyszałam kiedy otworzyłam oczy.
-Hej.Długo spałam?-zapytałam i podeszłam do Dymitra.
-Całą drogę z galerii i jakieś pół godzinki w pokoju.-odpowiedział uśmiechając się do mnie.-Nie obudziłaś się nawet kiedy Cię niosłem.-dodał i kolejny raz posłał mi swój uśmiech.
super
OdpowiedzUsuńGenialne
OdpowiedzUsuń