Wyszłam z pokoju i udałam się na salę. Dotarwszy na miejsce, stanęłam jak wryta. Dymitr miał ścięte włosy! Popatrzyłam na niego, a ten się zaśmiał. Jak ja kocham ten śmiech...
- Jak mogłeś to zrobić? - zapytałam, podchodząc bliżej.
- Impuls. Chęć zmiany czegoś w sobie.
- Ale akurat musiało paść na włosy?
- Cóż...
Nie pozwoliłam mu skończyć.
- Zwariowałeś? - zaśmiałam się cicho.
- Okej. - klasnął w ręce. - Zaczynamy trening. - zmienił temat.
- Od czego mam zacząć? - zapytałam, patrząc na niego.
- Zrób 10 okrążeń wokół sali. - odparł, a ja zaczęłam bieg.
Kiedy skończyłam biegać, do sali weszła Alberta.
- Dymitr, muszę przerwać twój trening. Hathaway jest proszona do dr Kirovej. - oznajmiła ze stoickim spokojem.
Bielikow popatrzył na mnie pytająco. Wzruszyłam na to tylko ramionami, nie wiedząc o co może chodzić.
- Hathaway, idziemy! - rozkazała Pietrova.
- Hej! Ja mam imię! - fuknęłam.
- Mało mnie to interesuje. - mruknęła.
***
- Och, Rosemarie! Dawno Cię u mnie nie było. - westchnęła dyrektorka, kiedy weszłam do jej gabinetu już bez Alberty u boku.
- Czego Pani ode mnie chce? - zapytałam, siadając na pikowanyn krześle przed biurkiem.
- Zostajesz wydalona z Akademii. - oznajmiła prosto z mostu z chytrym uśmiechem na twarzy.
- Co?! - wrzasnęłam, stając na proste nogi. - Za co?!
- Złamałaś prawo zabraniające związków między damiprami pełniącymi służbę. - poinformowała. - Pietrova! - krzyknęła, a po chwili drzwi się uchyliły i ukazała się w nich strażniczka.
- Tak, Pani dyrektor?
- Przyprowadź do mnie... nas strażnika Bielikowa. - rozkazała.
Błagam! Niech Dymitr ma jakiś błyskotliwy pomysł, żeby nas z tego wyciągnąć.
Po chwili do gabinetu wszedł Bielikow.
- O co chodzi, Pani dyrektor? - zapytał z nonszalancją.
Kirova wskazała dłonią krzesło obok mnie, na którym kilka sekund później usiadł strażnik. Rosjanin popatrzył na mnie pytająco, jednak wzruszyłam tylko lekko ramionami.
- Rose została wydalona ze szkoły... - zaczęła morojka.
- Jak to? - Dymitr jej przerwał.
- ... a pan, Bielikow zostaje zawieszony w wykonywaniu obowiązków strażnika z racji złamania prawa zabraniającego związków między damiprami pełniącymi służbę. - kontynuowała, ignorując Bielikowa.
- Jaki związek, Pani dyrektor? - oburzył się.
- Między waszą dwójką! - wrzasnęła.
- Pani dyrektor, zaszło jakieś nieporozumienie. - powiedział spokojnie.
Ja cały czas siedziałam cicho, słuchając tej dwójki.
- Ona jest moją uczennicą.
- Otóż to! Kolejne prawo złamane! - oznajmiła Kirova.
- Nas nic nie łączy, po za popołudniowymi treningami. - wytłumaczył, znowu kłamiąc.
- Ktoś doniósł mi zupełnie coś innego.
- Kto? - zapytaliśmy razem.
- To jest nieistotne. Rose może szukać sobie miejsca pod latarnią, a Ty Bielikow, nowego miejsca pracy.
- Nie zostanę krwawą dziwką. - warknęłam przez zaciśnięte zęby.
- Do rana ma Was tu nie być. - oznajmiła niewzruszona.
- Oskarżasz nas o coś, co nie jest prawdą. - stwierdził nadal spokojny Dymitr.
- Przykro mi. - powiedziała, splatając swoje dłonie razem.
- Nie chrzań, tobie nigdy nie jest przykro. - prychnęłam i wyszłam, trzaskając drzwiami.
- Rose, zaczekaj! - usłyszałam za sobą głos Dymitra.
- Co chcesz? - zapytałam, wyrzucając ręce w górę.
- Musimy spokojnie porozmawiać. - oznajmił.
- Nie mam czasu, muszę się spakować.
Chciałam odejść, ale złapał moją rękę, tym samym zmuszając mnie do popatrzenia na niego.
- Porozmawiajmy u mnie za 10 minut. - powiedział i odszedł.
Poszłam szybkim krokiem do swojego pokoju. Przebrałam się szybko ze stroju sportowego na codzienny i skierowałam się do sypialni Dymitra. Zapukałam lekko do drzwi.
- Wejdź! - usłyszałam.
Uchyliłam lekko drzwi i weszłam do środka. Pokój Dymitra był zachowany w czystości; łóżko starannie pościelone w odróżnieniu do mojego, itd.
- Kawy? - usłyszałam za sobą.
Odwróciłam się i zobaczyłam Bielikowa z kubkiem w ręku.
- Nie piję tego cholerstwa.
- W takim razie usiądź. - powiedział i wskazał na jeden z dwóch foteli przy kominku.
- O czym chciałeś porozmawiać? - zapytałam cicho.
- O tej całej sytuacji. Co zamierzasz zrobić?
- Wyprowdzić się. - odpowiedziałam niepewna tego, co mówię. - Nie mam innego wyjścia, ty również.
- Rose, nie mogę tego zakończyć. - szepnął, podchodząc do mnie.
- O czym ty mówisz?
Jestem zdezorientowana. To prawda - łączy nas coś więcej, ale nigdy Dymitr tego nie okazywał, to zawsze ja byłam tą, która wszystko zaczynała.
- Nie mogę Cię stracić. Nie chcę. - odpowiedział, dotykając mojego policzka.
___________________
___________________
Nie wierzę! *.*
Udało mi się to skończyć! :D
Udało mi się to skończyć! :D
Pozdrawiam,
Autorka
Autorka
PS Tę miniaturkę przewiduję na kilka części, nie tylko jedną! ;)
1 jak mogłaś ściąć włosy dymitrowi
OdpowiedzUsuń2 zabije tego kto na nich doniósł
3 czekam na więcej to jest świetne.
4 kiedy następny rozdział poprzedniego opowiadanie?
Pozdrawiam i życzę weny. :-*
Człowieku, ja to kocham! Dawaj szybko next!!!
OdpowiedzUsuńTylko czemu włosy?! Co? Ja tego nie przeżyje...
Już nie mogę się doczekać nexta! 😉
OdpowiedzUsuńKiedy next? I Proszę mogła byś odwiedzić mojego bloga. Dopiero co go zaczęłam i chcę wiedzieć co robię źle. A ty swojego już trochę piszesz. Bylabym bardzo wdzięczna za radę i opinię.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę weny :-*
Kocham <3 Czekam na nexta i miniaturki i ostatniego rozdziału
OdpowiedzUsuńCzekam na next
OdpowiedzUsuńKiedy następny
OdpowiedzUsuńHej, gdzie kolejny rozdział? Ja chcę więcej. Wracaj do nas.
OdpowiedzUsuńHej! Domagam się drugiej części miniaturki albo kolejnego rozdziału! No błagam 🙏 nie zostawiaj nas tak!!!
OdpowiedzUsuńHej minął już równo miesiąc i tydzień. No i gdzie mowy rozdział albo druga część miniaturki? No dalej, nie torturuj nas i wstaw go!
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńWłaśnie. Gdzie jest kolejna notka? Czekamy i czekamy, a tu nic. Dawaj ją szybko.
OdpowiedzUsuńHej! Nie wiem jak reszta ale ja domogam się kolejnego rozdziału albo II cz. Miniaturki!
OdpowiedzUsuńPopieram. Bardzo.
Usuń