wtorek, 29 grudnia 2015

Rozdział 58

Rose:                        ~*~

Dziwne było obserwowanie wszystkiego z boku.

- Nie będzie dobrze. Ona nie żyje. Mój świat nie żyje. - mój ukochany powiedział do swojej siostry.

Podeszłam do niego, jeżeli tak można nazwać przemieszczanie się jako duch. Chciałam go dotknąć, ale nic nie czułam. Nagle Dymitr się odwrócił. Patrzył na moje bezwładne ciało, leżące na łóżku.

- Rosemarie Hathaway. - usłyszałam damski głos za sobą.

Odwróciłam się i ujrzałam brazowowłosą kobietę. Miała na sobie długą, białą szatę. Była duchem tak, jak ja.

- On musi zginąć. - szepnęła, a wokół zrobiło się czarno.

Kobieta odwróciła się i odeszła w ciemność.

- Poczekaj! - krzyknęłam, ale nic to nie dało.

Ciało za ciało, dusza za duszę. Abyś Ty mogła żyć, on musi umrzeć. Lustro jest twoim ratunkiem. - zabrzmiał głos w mojej głowie.

Jako duch nie spałam. Nie miałam potrzeb; nie musiałam jeść, pić, spać, itd. Żałowałam jednak, że odczuwałam emocje. Pomimo tego, że cały czas byłam obok Dymitra, moje serce umierało z tęsknoty za nim, a dziwne słowa kobiety utknęły mi w głowie. Cały czas odtwarzałam ich treść: "Abyś ty mogła żyć, on musi umrzeć".

Siedziałam w drętwym otępieniu przez całą noc. W pewnym momencie wyczerpany Dymitr opuścił głowę i pogrążył się w niespokojnym śnie. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić, więc usiadłam na podłodze na przeciwko niego i objęłam kolana ramionami. Aby się uspokoić i przegnać złe myśli, kołysałam się lekko w przód i w tył.

Wczesnym rankiem do pokoju weszła Wiktoria, każąc bratu zjesć śniadanie i pojść z nią patrolować teren. Dymitr najpierw się ociągał i marudził, ale w końcu głód okazał się silniejszy. Powłócząc nogami, wyszedł za siostrą z pokoju.

Co mi jest? Dlaczego wszyscy są pogrążeni w smutku?

- Bo jesteś martwa - słysząc głos za sobą, zerwałam się na równe nogi - Myślałaś na głos- dodała niemal z rozbawieniem w głosie moja, jak narazie jedyna towarzyszka tymczasowego stanu ducha.

Chyba już mi lepiej, jeśli pozwalam sobie na sarkazm.

- Jak to martwa? Przecież jestem jeszcze na Ziemii. Może nie w swojej dawnej postaci, ale jednak...

- Narazie. Musisz wybrać: on, czy ty. - rzekła hardo.

Lustro - rozniosło się w mojej głowie.

- Ale jakie lus... - nie dokonczyłam zdania, ponieważ moja rozmówczyni rozpłynęła się w powietrzu. Chodziłam po pokoju, pocierając ramiona i tym samym, probując odgonić dreszcze utrzymujące się od rozmowy o moim - jak wyraziła się zjawa - tymczasowym pobycie na Ziemii.

- Jakie lustro, do cholery? - szepnęłam do siebie.
____________________

No więc teraz piszcie, czy warto było czekać. Rozdział, od słów "Jako duch..." został napisany przez Madzię, moją kochaną przyjaciółkę. Ten rozdział jest dzięki niej!

Kocham Was i pozdrawiam,
Autorka

6 komentarzy:

  1. Warto było czekać i prosze cie teraz trochę szybciej daj te rozdzialy bo juz nie moge sie doczekać !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!111

    OdpowiedzUsuń
  2. Jasna cholera! Mało na zawał nie zeszłam widząc rozdział! Kobieto uwielbiam cię normalnie! Tylko błagam niech next będzie szybciej...!

    OdpowiedzUsuń
  3. Boże ty nie chcesz zabić Dymitra mam nadzieje...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ej no błagam! Nie zabijaj ani jej ani jego! Bez nich to nie ma sensu! Proszę cię, bardzo cię proszę... Wstaw szybko następny rozdział!
    PS o co chodzi z tym lustrem!?!

    OdpowiedzUsuń
  5. Super że w końcu dodałaś rozdział. Jest świetny. Nie przestawaj pisać i życzę weny niech next będzie szybko i dłuższy

    OdpowiedzUsuń