Trzy tygodnie pozniej:
Właśnie lecieliśmy do Bai. Olena nic nie wie o naszym przyjeździe. Jedynie Wiktoria i Karolina są poinformowane.
- Jeszcze tylko tydzień i trzeba wracać do pracy. - mruknęłam.
- I tak ostatnio zaniedbujemy nasze obowiązki. To wszystko przez Roberta i tę jego obsesję na punkcie wskrzeszenia Wiktora. - odparł.
- Braterska miłość. - mruknęłam i wzruszyłam ramionami.
Na lotnisku czekała na nas Karolina. Gdy zobaczyła swojego brata rzuciła się mu na szyję. Kiedy moja szfagierka oderwala się od Dymitra, dostrzegłam na jej nadgarstku Kaliję. Przywitałyśmy się ze sobą, po czym ruszyliśmy do domu Bielikowów. Jechaliśmy kilkanaście minut. W tym czasie brunetka wypytywała nas o miejsce, w którym spędziliśmy ostatnie trzy tygodnie. Kiedy dojechaliśmy na miejsce czekała na nas Wiktoria.
Najpierw rzuciła się na moją szyję, a potem uściskała swojego brata.
- Gdzie mama? - zapytał mój ukochany.
- Poszła do sklepu, czy coś. - odpowiedziała Wiki.
- Dimka! - krzyknęła wychodząca z domu Sonia, po czym podbiegła do mojego męża i uściskała go z całej siły. - Co Wy tutaj robicie?
- Chcieliśmy ostatni tydzień naszej podróży poślubnej spędzić tutaj. - odpowiedziałam, a szfagierka spojrzała na mnie urywkowo i oddała się rozmowie z bratem.
Sonia od początku naszej znajomości mnie nie lubi. Podeszłam do Wiktorii.
- Od września będę uczyć się w Św. Władimirze. - oznajmiła z uśmiechem.
- Gratuluję. - powiedziała i także się uśmiechnęłam.
- Może się rozpakujecie w czasie gdy nie ma mamy? - zaproponowała Karolina.
Popatrzyłam na Dymitra, a ten skinął tylko głową. Wyciągnęliśmy z samochodu Karoliny nasze walizki i wnieśliśmy do sypialni, którą zajmowaliśmy ostatnim razem gdy tutaj byliśmy. Ukochany podszedł do mnie i przytulił mnie.
- Twoja siostra mnie nie lubi. - stwierdziłam.
- Ona już taka jest. - odparł i pocałował mnie w czoło.
Nagle oboje usłyszeliśmy trzask drzwi i krzyk Oleny informujący o jej powrocie.
- Idź, ja zaraz zejdę. - powiedziałam, a ukochany poszedł na dół.
W pewnej chwili poczułam jak Adrian zakłada się do mojej głowy. Dawno mnie nie odwiedzał.
- Dawno Cię u mnie nie było. - pomyślałam.
- Dużo się wydarzyło.
- Na przykład? - zapytałam w myślach.
- Cóż... dowiesz się gdy przyjdziecie na dwór. - odparł i ulotnił się, lecz dalej czułam, że ktoś "siedzi" w mojej głowie.
- Myslałaś, że o tobie zapomniałem? - spytał Robert.
Ten głos jest zbyt charakterystyczny by mógł należeć do kogoś innego.
- Jak wszedłeś do mojej głowy?
- Mam swoje sposoby. - usłyszałam śmiech.
- Czego chcesz?
- Żebyś coś dla mnie zrobiła. Pamiętasz klucz, który Ci kiedyś zostawiłem?
- Pamiętam.
- Wspaniale. Wiem, że wzięłaś go ze sobą. Właśnie tutaj on Ci się przyda, ale musisz dobrze pomyśleć zanim dojdziesz do wniosku gdzie go użyjesz. - oznajmił i opuścił mój umysł.
Nagle poczułam, że jest mi niedobrze. Pobiegłam szybko do łazienki, po czym zwymiotowałam.
________________________________________
Co myślicie o rozdziale? Czekam na komentarze. Ten rozdział dedykuję stałej czytelniczce i komentatorce, Pauli, a także nowej odwiedzającej naszego bloga, Ewelinie. Ewelino, jeżeli to czytasz to bardzo chciałabym Ci podziekować za wszystkie komentarze, ktore zostawiłaś w ostatnim czasie. Zarówno Ewelinie, jak i Pauli gorąco dziekuję i serdecznie was pozdrawiam, dziewczyny. ;)
Pozdrawiam. Autorka.
Wspaniały dzięki ze piszesz i proszę o kolejny <3
OdpowiedzUsuńDzięki,ja też gorąco pozdrawiam i zaciekawiona czekam na następne rozdziały.Masz talent.Oby tak dalej😝
OdpowiedzUsuńRozdział jest cudny, czekam na następny i rozwój zdarzeń.
OdpowiedzUsuńDzięki za dedycik, pozdrawiam :)
Wspaniały Rozdział
OdpowiedzUsuń