Dymitr: ~*~
Rose już dłuższy czas nie schodziła na dół. Poszedłem na górę sprawdzić co ją zatrzymało. Gdy wszedłem do naszej sypialni usłyszałem jakieś odgłosy w łazience. Zobaczyłem tam Rozę pochylającą się nad toaletą. Wymiotowała.
- Roza, co się dzieje? - zapytałem.
Dziewczyna wstała z podłogi i obmyła twarz wodą.
- Nic, to pewnie zatrucie pokarmowe. Położę się, niedługo mi przejdzie. - powiedziała i poszła do sypialni. - Idź na dół i przeproś Olenę, zejdę jak poczuję się lepiej.
- Jak będziesz czegoś potrzebowała to mnie zawołaj. - powiedziałem i wyszedłem z pokoju.
Rose: ~*~
Postanowiłam się przewietrzyć i pomyśleć o tym co powiedział Robert. Zeszłam na dół i cicho wymknęłam się z domu. Szłam w stronę lasu, w którym znajdowała się skrytka Dymitra z młodszych lat. Kiedy przedarłam się przez bujną trawę zaczęłam iść w kierunku chatki. Gdy doszłam na miejsce otwarłam trzeszczące drzwi i chciałam wejść do środka, lecz ktoś za mną odchrząknął. Odwróciłam się.
- Kogo ja widzę, Rose Hathaway. Przepraszam - Rose Bielikow.
- Czego ode mnie chcesz, Sara? - warknęłam, a blondynka uśmiechnęła się szyderczo.
- Na pewno się domyślasz kto mnie tutaj przysłał.
- Robert. - szepnęłam i jak na zawołanie obok pojawił się moroj.
- W końcu się widzimy twarzą w twarz. Chyba nie wiesz po co tutaj jestem... jesteśmy. - rzekł.
Pokręciłam przecząco głową, a Sara rzuciła się na mnie. Odepchnęłam jej atak, ale ta ponownie zaatakowała i tym razem zaliczyłam pożądany cios w głowę, przez co opadłam na kolana. W tym czasie blondyna podłożyła mi pod usta szmatkę z jakimś środkiem usypiającym. Odpłynęłam.
Narrator trzecioosobowy:
Robert chodził w tę i we w tę, a Sara i Tasha wpatrywały się w niego bezustannie. Rose leżała na potarganym materacu pod ścianą. Na środku pomieszczenia znajdował się stos. Nagle otwarły się drzwi, a do środka wszedł mężczyzna. Miał zaszyte usta i głębokie rany na twarzy, z których sączyła się krew.
- Karioszu, dziękuję za tak szybkie przybycie. - powiedział Robert i lekko skłonił się przed mężczyzną.
- Kto to jest? - zapytała szeptem Sara, pytanie kierowała do Tashy.
- To czarownik, który ma za zadanie wskrzesić brata Roberta i zabić tę wywłokę. - powiedziała i wskazała podbródkiem na nieprzytomną Rose.
- Cisza! - zabrzmiał w każdym umyśle głos Kariosza.
Nagle stos zapłonął żywym ogniem, a Rose otwarła szeroko oczy i wygięła się w pół.
- Teraz każdy kto zdradził lub chce zdradzić poniesie karę. - każdy usłyszał myśl czarownika.
Kiedy to pomyślał Tasha wydała z siebie krzyk i opadła na kolana, a na jej skroniach dało się dostrzec czarne żyły.
________________________________________
Mam wene! Już mam dwa rozdziały do przodu napisane! Czekam na wasze opinie.
Pozdrawiam. Autorka.
Super! Kiedy następny? Już nie mogę się doczekać. :)
OdpowiedzUsuńSuper rozdział kiedy next ?
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńBardzo mi się podobało. Kiedy następny rozdział?
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział, nie mogę się doczekać kolejnego ;)
OdpowiedzUsuńExtra,czekam na następny rozdział
OdpowiedzUsuńNo nieżle, nie spodziewałam się takiego rozdziału, świetny
OdpowiedzUsuńZ niecierpliwością czekam na kolejny rozdział i życzę jeszcze więcej weny ;)
Arcydzieło czekam na kolejny <3
OdpowiedzUsuńSuper !!!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuń