Nagle w całym domu rozniósł się krótki, ale głośny krzyk Dymitra. Szybko pobiegłam do drzwi, jednak nie potrafiłam nacisnąć klamki.
- Chrzanić to - mruknęłam i przeszłam przez drzwi.
Nie byłam jednak na korytarzu.
Byłam w łazience.
Przed lustrem.
"Życie z czasem ucieka.
Lustro jak i śmierć na Ciebie czeka.
Musisz zdecydować."
Litery zostały napisane krwią, która skapywała na białą umywalkę. Boję się nawet pomyśleć o tym, że może być to krew Dymitra.
Byłam wściekła.
- O co Ci do cholery chodzi?! - krzyknęłam i uderzyłam w lustro, które pękło.
W tej chwili do pomieszczenia wszedł mój ukochany, z zakrwawionym nadgarstkiem.
- R...R...Roza? To naprawdę ty?
- Ty... Ty mnie widzisz?
Kiwnął lekko głową. Zrobiłam krok w jego stronę i niepewnie położyłam dłoń na jego policzku.
- Czujesz to? - zapytałam cicho.
- Czuję - szepnął ze łzami w oczach.
Kilka łez spadło na jego policzki w chwili, gdy nasze usta się złączyły.
- Tak bardzo Cię kocham - wyszeptał po chwili.
- A ja Ciebie.
- Co to jest? - zapytał i wskazał na lustro - Czy... to moja krew?
- Myślę, że tak. Zaraz Ci wszystko wyjaśnię.
~*~
Siedzieliśmy w sypialni, a Dymitrowi nadal ciężko było uwierzyć w to, co usłyszał, jednak przekonywało go to, co potrafię oraz to, że siedzę obok własnego ciała.
- To znaczy, że muszę się poświęcić żebyś mogła żyć?
- Nie pozwolę na to. Dowiem się, co oznacza lustro - odparłam - Co się stało na dole? Jak twoja krew znalazła się w łazience?
- Nie wiem dokładnie. Nagle poczułem chłód, a w pewnej chwili ostrze na nadgarstku. Taki sam chłód poczułem, kiedy Cię zobaczyłem.
Nagle dostrzegłam ją w kącie pokoju, patrzyła na mnie.
Wstałam z łóżka i ruszyłam w jej kierunku.
- Dlaczego akurat dzisiaj mnie zobaczył? Dlaczego go krzywdzisz?
- Jesteś wściekła, a wściekłe duchy mają więcej energii. Możesz ruszać obiekty, ukazywać się ludziom i znikać, jak teraz. Musisz być skupiona, żeby to zrobić.
- Wytłumacz mi do cholery, co to za lustro!
Kobieta w bieli zniknęła, a ja poczułam koszmarny ból na ręce. Pojawiały się na niej litery, jakby ktoś je tam wycinał.
"Lustro, które widziało tysiące twoich odbić może być twoim sojusznikiem."
Skupiłam myśli, aby ukazać się Dymitrowi.
- Roza, co się stało? - podbiegł do mnie, kiedy zobaczył jak przyciskam rękę do piersi.
Delikatnie ją chwycił i obejrzał.
- To była ona?
- Tak.
- Myślisz o lustrze z naszego mieszkania?
Kiwnęłam potwierdzająco głową.
- Idź spać, muszę o tym pomyśleć - powiedziałam.
Odwróciłam się i zniknęłam.
~*~
Rano, kiedy Dymitr jeszcze spał, położyłam się obok niego. Cały czas myślałam o tym, ile jeszcze będziemy musieli przejść, żeby być szczęśliwi.
Bielikow otworzył oczy, a ja ukazałam się mu.
- Dzień dobry - szepnęłam - Jak się spało? - zapytałam.
- Wydawało mi się, że to wszystko było tylko snem - mruknął i położył dłoń na czole.
- Możemy polecieć do Stanów? Chciałabym jak najszybciej to wszystko rozwiązać.
~*~
- Potrzebujesz tylko jednego biletu, nie dwóch - powiedziałam, kiedy Bielikow kupował bilety przez internet.
Podeszłam do mojego ciała z zamiarem ściągnięcia z nadgarstka bransoletki z rzemyku, jednak zanim ją zdjęłam, poczułam jeszcze gorszy ból niż wczoraj, a w mojej głowie rozbrzmiało "Masz 72 godziny". Z bólu zamknęłam oczy, a kiedy je otwarłam, byłam w swoim ciele.
____________________________
W końcu przychodzę z nowym rozdziałem!!! Słyszycie?!?!?! Nowy rozdział! Wiem, że jest bardzo krótki, ale moja wena się regeneruje. Jeju, pisałam go dwie godziny, a ma tylko 510 słów i wydaje mi się zbyt chaotyczny. ;/
Jednak ocenę zostawiam wam i liczę na dużo, dużo komentarzy, które podbudują moją wenę!! Nawet nie wiecie, jak Was kocham!! Liczę na Was!
Lots of love,
Autorka ♡
O matko człowiek znika na kilka dni a tu tyle się dzieje. Nie mam słów które mogłyby opisać to ile mam pytań. Super rozdział. Czekam na następny i życzę masy weny.
OdpowiedzUsuńO rany. Na 3 dni ożyła. Ale to genialne z tym duchem. Czekam na następny i życzę weny.💖💖💖💖
OdpowiedzUsuńLekko spóźniona ale jestem.. O matko! Ile tu się dzieje. Idę czytać kolejny!
OdpowiedzUsuń