czwartek, 25 sierpnia 2016

Rozdział 60

- Rose? Roza?

Usłyszałam głos Dymitra, po czym usiadłam na łóżku.

- Jednak musisz kupić dwa bilety.

- Ale... jak?

- Porozmawiamy na pokładzie, a teraz poinformuj Karolinę, że musi zawieść nas na lotnisko. Powiedz, że wyjaśnimy to, kiedy będzie po wszystkim. Ja kupię bilety.

                               ~*~

Wchodząc na pokład samolotu, o mały włos się nie potknęłam, bo Adrian pojawił się w mojej głowie. Czułam jak Dymitr prowadzi mnie za ramię do właściwego fotela.

- Rose? Codziennie sprawdzałem, czy potrafię cię odwiedzić i aż do dzisiaj nic. Co.. co się z Tobą działo przez ostatni tydzień? - zapytał zdezorientowany Adrian.

- Wszystko ci wyjaśnię. Do cholery, pomyśl o czymś do siedzenia.

Po chwili znaleźliśmy się w jakimś pokoju.

- Zacznę od tego, że Robert wskrzesił Wiktora, dlatego ja musiałam umrzeć, jednak... cholera to nie takie łatwe do wyjaśnienia. Jednak, po jakimś czasie pojawiłam się w domu Oleny. Myślałam, że stało się coś innego, że żyję, ale kiedy zobaczyłam moje ciało leżące na łóżku, uświadomiłam sobie, że to prawda, a ja byłam tylko duchem - westchnęłam - Pewnej nocy odwiedziła mnie kobieta w bieli, również duch. Powiedziała mi, że jeśli chcę żyć Dymitr musi zginąć albo muszę znaleźć lustro. Kiedy byłam naprawdę wściekła, ukazałam się Dymitrowi, nawet nie wiedziałam, że tak potrafię. Kobieta wyjaśniła mi, że kiedy duch jest wściekły, nabiera energii - wyciągnęłam rękę w stronę Iwaszkowa - Później pojawiło się to, a kiedy chciałam zdjąć bransoletkę z mojej ręki, dzięki której mogłabym być w tym miejscu co Dymitr i dać mu ją, jakimś cudem znalazłam się w moim ciele, a w głowie miałam tylko "Masz 72 godziny". A w tej chwili siedzimy na pokładzie samolotu, który leci do Stanów.

- Nikt poza Lissą, Christianem i mną nie wie o twojej śmierci. Powiem Liss, żeby wysłała po was samochód, to znaczy powiem jej, że Dymitr przylatuje sam, o tobie dowie się na dworze. Poczytam też trochę w bibliotekach o duchach i tym wszystkim. Zanim przyjedziecie, na pewno zdążę się czegoś dowiedzieć - oznajmił.

- Dziękuję, Adrian.

Wróciłam znów do samolotu.

- Adrian? - zapytał Dymitr.

- Tak - westchnęłam - Wcześniej pytałeś jak wróciłam do swojego ciała i nie mam pojęcia jak ci na to odpowiedzieć, ponieważ sama nie wiem. Wiem tylko to, że mam 72 godziny i nie wiem co się stanie po upływie tego czasu.

- Damy radę. Jak zawsze - powiedział i złapał moją dłoń, uśmiechając się lekko.

Wtuliłam się w jego ramię i zamknęłam oczy. Dopiero teraz poczułam zmęczenie. Chyba to, że nie spałam jako duch, odbiło się na moim ciele.

                               ~*~

- Eddie!

Zerwałam się biegiem wprost w ramiona przyjaciela. Cieszę się, że wiadomość o mojej śmierci nie rozniosła się po dworze.

- Tęskniłem, mała - powiedział i zaśmiał się.

Wiedział, że nie lubię, kiedy tak do mnie mówi.

- Tylko nie mała, wielkoludzie.

Nie moja wina, że jest ode mnie wyższy o jakieś dwie głowy.

Po chwili poczułam rękę Dymitra na swojej talii.

- Cześć, Eddie - przywitał się.

Castille skinął głową.

- To co, ruszamy? - zapytał przyjaciel.

W drodze do samochodu wydawało mi się, że widziałam Wiktora. Na pewno mi się przewidziało. Zbyt dużo emocji na raz.

- Rose? Słuchasz mnie? - zapytał Dymitr, gdy siedzieliśmy już w samochodzie.

- Przepraszam, zamyśliłam się. Co mówiłeś?

- Wszystko w porządku? - spytał i położył dłoń na moim udzie.

- Tak, tak... Nie... To znaczy... sama nie wiem.

- Co się dzieje, Roza?

- Wydawało mi się, że widziałam Wiktora, ale to na pewno dlatego, że wszystko dzieje się na raz. Po prostu zbyt dużo emocji jak na jeden dzień.

- Wszystko się ułoży. Pamiętaj, że zawsze jakoś wychodziliśmy cało z problemów - wyszeptał.

- Zawsze - powiedziałam i złączyłam nasze dłonie.
__________________________

Nie spisaliście się na 6 pod ostatnim rozdziałem. Kiedy dodawałam inną notkę było mnóstwo komentarzy z pytaniami o rozdział, a kiedy rozdział został już dodany, pojawiły się tylko dwa komentarze od Oli i Karingi. Więc jeśli nie będzie chociaż 5 komentarzy pod tym postem, kończę z blogiem.

Autorka

10 komentarzy:

  1. Dziewczyno weź w końcu napisz ,,Miniaturka cz. 2 ,, ! PROSZĘ.
    Bad girls

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialny rozdział!..!. Czekam
    Werka

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie kończ! On jest wspaniały. Jeśli skończysz w tym momencie, to zniszczysz moją psychikę. Co dalej. Czekam i życzę weny.💖💖💖💖

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest 5 kom, więc spokojnie. Niedługo następny :*

      Autorka

      Usuń
  4. Nawet nie myśl o takich głupotach! Od dzisiaj mam ponowny dostęp do neta.
    Więc rozdział rewelka :-) Dlaczego ma tylko 72 godziny? A nie może być tak że Wiktor musi zginąć aby Rose ocalała?
    Czekam na następny i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cierpliwości... :p wszystkiego dowiesz się czytając :*

      Autorka

      Usuń
  5. O matko! Kobieto mam tylko jedno pytanie: Dlaczego ty im to robisz? Czy oni nie mogą żyć w spokoju i harmonii? Super rozdział. Błagam nie kończ z blogiem. Czekam na następny i życzę weny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To były dwa pytania!:D Gdyby była sielanka, byłoby nudno :/

      Autorka

      Usuń
  6. Dodaj kolejny bo zwariuje przez ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ani się waż kończyć!! Ja tu ciągle jestem! Przepraszam, za małe opóźnienia, ale jestem.
    Matko ile zamieszania! Wiktor... Ja mam wielką nadzieje, że tylko jej się przewidziało. No dalej Rose, Dymitr! Dacie rade! Wierzę w was.
    Czekam na kolejny!

    OdpowiedzUsuń