sobota, 6 grudnia 2014

Rozdział 46

Zostałam wciągnięta do...nie wiem do kąd, ale wokół mnie panowała ciemność.Nagle pojawiła się przede mną mała dziewczynka.Przypominała mi małego aniołka, ponieważ cała się lśniła i była ubrana na biało.Popatrzyła na mnie i rozwarła delikatne usta, a z jej gardła wydobył się przeraźliwy pisk.Zakryłam szybko uszy rękami i zaczęłam biec.W pewnej chwili pojawiła się Tasha.Wyglądała tak samo jak dziewczynka.
-To dopiero początek.-powiedziała i wszystko stanęło w płomieniach.Biegłam dalej nie zważając na języki ognia, które były coraz bliżej mnie.Nagle upadłam i zemdlałam.
Obudziłam się w samochodzie.
-O Boże, Rose.-westchnął Dymitr i przytulił mnie.Podniosłam się do pozycji siedzącej i spojrzałam na chłopaka siedzącego na przednim siedzeniu obok Sydney.Był związany.
-On coś wie.-szepnęłam tak żeby mnie nie usłyszał.W pewnej chwili Sydney gwałtownie zahamowała.Rozejrzałam się dookoła.Jedyne co zobaczyłam to leśna ścieżka.Dymitr wysiadł z samochodu, a ja za nim tak samo jak alchemiczka.Bielikow złapał za ramię chłopaka i szarpnął go.Brunet poszedł za nami, ale na wszelki wypadek co chwilę na niego zerkałam.
-Jak ty w ogóle masz na imię?-zapytałam go.
-Cass.-mruknął.-Daruj sobie zaprzyjaźnianie.-powiedział gdy chciałam coś powiedzieć.Dymitr popatrzył na niego, a potem na mnie.Uśmiechnęłam się blado i chwyciłam jego dłoń.Zatrzymaliśmy się na jakieś polanie.Nie wiedziałam po co tutaj jesteśmy, ale na razie o nic nie pytałam.Zza drzewa wyszedł Adrian.
-Co on tutaj robi?-zapytałam, a niemal krzyknęłam.
-Tylko on może nam pomóc.-odpowiedział Bielikow, a tym czasem Iwaszkow podszedł do mnie.Nagle poczułam jak Adrian wbija sztylet w mój brzuch.Spojrzałam na Dymitra.Jego spojrzenie zdawało się mówić "Tak należy."
-Dlaczego?-wyszeptałam i upadłam na ziemię.Wyciągnęłam ostrze w brzucha, ale nikt nie ruszył się żeby mi pomóc.Po kilku sekundach zabrała mnie ciemność.Ostatnie co zarejestrowało moje spojrzenie to wzrok Dymitra, który patrzył na mnie przepraszjąco.Przez umysł przeleciały mi wszystkie najważniejsze dla mnie momenty mojego życia.Najbardziej skupiłam się na chwili gdy pierwszy raz spotkałam Dymitra.Od razu zakochałam się w jego oczach.Widziałam także szczęśliwą Liss gdy pierwszy raz opowiadała mi o swoich uczuciach jakimi darzy Christiana.
Po chwili nie było już nic...Tylko ciemność.
__________________________________________
Coś czuję, że po tym rozdziale moi rodzice będą musieli organizować pogrzeb, chyba, że....schowam się w piwnicy!Ups!Właśnie się wydałam.He, he.Czekam na komentarze.Następny rozdział najprawdopodobniej za trzy dni.
Pozdrawiam.Autorka.

7 komentarzy:

  1. Świetny czekam na nexta :)))))))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Daj szybko następny w głowie mam mentlik tylko dłuższy.

    OdpowiedzUsuń
  3. NIEE! DLACZEGO?!
    a tak na marginesie to świetny rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja zauważyłam, że zabiłam już obie główne postacie.. :D

    Pozdrawiam. Autorka.

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział super tylko trochę króciutki *.*
    Wiesz, że mi się podoba. Pisz szybko dalej i nie każ mi czekać. Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozd 47 już się pojawił, ale znowu gdzieś uciekł. Poszukajcie na poprzedniej stronie tam gdzie są " starsze posty "

    OdpowiedzUsuń