Kolejne dni minęły spokojnie,a dzisiaj moje dwudzieste urodziny.
-Wszystkiego najlepszego.-obudził mnie głos Dymitra.
-Dziękuję.-odparłam zaspanym głosem uśmiechając się lekko.
Przeciągnęłam się po czym wstałam z łóżka.Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej sukienkę i buty (będzie na końcu zdjęcie tych ubrań-przyp.aut.).Poszłam do łazienki przebrać się i umyć.Kiedy wyszłam Dymitr czekał już na mnie.Zeszliśmy na dół,a tam czekały już wszystkie siostry mojego ukochanego i Olena.
-Sto lat!-krzyknęły gdy tylko weszliśmy do kuchni.
-Dzięki,dziewczyny.-powiedziałam i przytuliłam każdą z nich.
-A teraz gwóźdź programu.-rzekła Olena podchodząc do drzwi.
-Abe zapraszamy.-otwarła drzwi,a my zobaczyliśmy moich rodziców.Całujących się!?Zaczęliśmy się śmiać,a ci odwrócili się do nas i weszli do domu.Zauważyłam,że moja matka zarumieniła się,a Abe spuścił głowę.Nagle ojciec popatrzył w moim kierunku,podszedł i przytulił mnie.
-Moja mała córeczka ma już dwadzieścia lat.-mruknął.
-Już nie taka mała,staruszku.-szepnęłam.Najwyraźniej matka usłyszała naszą rozmowę i podeszła do nas.
-Twoja mała córeczka potrafi już skopać porządnie tyłek.-powiedziała uśmiechając się do mnie lekko.Uważam to za komplement.
-A ma to po mamusi.-odparł Abe,ale tylko tyle usłyszałam,bo odeszłam w stronę Dymitra.Nagle usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.Otwarła Wiktoria,a w drzwiach stanęła Lissa z Christianem u boku.Rzuciłam się na przyjaciółkę mocno ją tuląc.
-Wszystkiego najlepszego,dwudziestolatko.-krzyknęła Liss.
-Sto lat,psychopatko.-powiedział Chris.Przytuliłam go-po przyjacielsku-i podziękowałam obojgu za życzenia.Poczułam w pewnej chwili rękę na mojej talii.Odwróciłam się i zobaczyłam Dymitra.Bielikow przywitał się z gośćmi i przyciągnął mnie bliżej siebie.Usiedliśmy w salonie i zaczęliśmy rozmawiać.Wieczorem rozpaliśmy ognisko i przenieśliśmy się na dwór.Przyszli także Oksana i Mark.Lissa zafascynowana spotkaniem kolejnej osoby,która posiada moc odeszła z kobietą do domu żeby móc spokojnie porozmawiać.Na dworze zostaliśmy tylko ja,Dymitr,Christian i Alberta oraz Emil którzy przyjechali jako strażnicy Liss i Chris'a.Dymitr nalał każdemu po kieliszku rosyjskiej wódki.Wznieśliśmy toast za mnie,a potem kolejny za Dymitra.Wszyscy życzyli nam żebyśmy zdobywali coraz to nowe umiejętności i żebyśmy stali się jeszcze lepsi,o ile się da.Cały świat dampirów i morojów uważa nas za najlepszych strażników na całym świecie.Nikt jeszcze nie zabił tyle strzyg co ja i Dymitr.Wszyscy wypili swój trunek za jednym zamachem,a potem się krzywili.Tylko ja i mój ukochany pozostaliśmy nie wzruszeni.
-Rose,miałaś rację co do tej wódki.-zwrócił się do mnie Ozera.Zaśmiałam się i wtuliłam w ramię Bielikowa.Najwyraźniej zasnęłam,bo obudziłam się wczesnym rankiem w łóżku.Obok mnie leżał Dymitr.Pocałowałam go lekko w usta i wstałam.
środa, 3 września 2014
Rozdział 20
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
:)
OdpowiedzUsuńCzekam na następny
bomba
OdpowiedzUsuń