Dymitr: ~*~
Nagle usłyszałem płacz.Płacz Rose.W tej sytuacji tylko ja mogę ją zrozumieć.Podszedłem do Lissy i do przytulonej do niej Rose.Usiadłem na podłodze obok nich i objąłem Rozę ramieniem,a ta wtuliłam się we mnie.
-Przepraszam.-wyszeptała pomiędzy łzami.
-Nie ma za co,skarbie.-szepnąłem.-Rozumiem.-dodałem także szeptem i odgarnąłem jej włosy z oczu tak by popatrzyła na mnie,lecz ona odwróciła głowę.-Wiem jak się czujesz i o czym myślisz,ale pamiętaj,że to nie twoja wina.-popatrzyłem jej prosto w oczy i otarłem łzę spływającą po jej policzku.
-Chciałam cię zabić.Zabić Lissę.-znowu szepnęła.
-Przypomnij sobie co mi mówiłaś zaraz po tym jak Lissa mnie przywróciła.-popatrzyła na mnie zdezorientowana.-Mówiłaś,że nie byłem sobą i miałaś rację,to instynkt bierze nad nami kontrolę.Nie wiń się za to co robiłaś lub co chciałaś zrobić.-wytłumaczyłem po czym pocałowałem ją w czoło,ale ta odsunęła się ode mnie.
-Przepraszam.-powtórzyła patrząc na mnie i Lissę.
-Może lepiej już chodźmy.Na pewno mnie szukają.-odezwała się Liss.Wziąłem sztylet,który przyniosła ze sobą Wasylissa i wyszliśmy z domku.Kiedy byliśmy już przy bramie strażnik Wilson nie umiał uwierzyć,że Rose nie jest już strzygą i nie chciał nas przepuścić-mnie i Rose-,ale Lissa wpłynęła na jego decyzję i weszliśmy bez większych problemów.
-Liss,gdzieś ty się podziwiała?-podbiegł do nas spanikowany Christian nie zauważając mnie i Rozy.
-Miałam misję do wykonania.-wskazała ręką na mnie i swoją przyjaciółkę uśmiechając się.Chris popatrzył na Rose i także się uśmiechnął po czym rzucił się na moją ukochaną i przytulił ją mocno.-Bardzo nam cię brakowało.-Christian wyglądał na zmieszanego,a Lissa się cicho zaśmiała widząc tą sytuację.Złapałem Rose odruchowo za rękę,a ta niepewnie odwzajemniła gest.Poszliśmy w stronę naszego mieszkania.Gdy byliśmy już na miejscu Rose rozkleiła się całkowicie.Usiadła na kanapie,pociągnęła nogi pod brodę i owinęła je ramionami po czym zaczęła płakać.Szybko przytuliłem ją do siebie i zacząłem głaskać po głowie cały czas szepcząc do ucha,że wszystko będzie dobrze.Po jakimś czasie uspokoiła się i poszła pod prysznic.Wróciła po jakiejś godzinie.Już chciałem powiedzieć,że wszystko będzie jak dawniej,ale mnie wyprzedziła.
Rose: ~*~
-Wiem co chcesz powiedzieć.Mam nadzieję,że tak będzie,ale nie mogę się zachowywać jak małe dziecko.Chcę wrócić na służbę.-zdecydowałam i podeszłam do ukochanego.-Kocham cię.-powiedziałam i pocałowałam Dymitra.Bielikow złapał mnie w talii i przyciągnął bliżej siebie.Przenieśliśmy się do sypialni.Położyłam się na łóżku,a Dymitr pochylał się nade mną nadal mnie całując.Zaczęłam ściągać bluzkę Dymitra,a on moją.Po jakimś czasie zaczęliśmy swoją grę.To jest najlepszy początek nowego życia jaki może być.Nie chciałabym ponownie stać się tym wyrachowanym potworem bez uczuć dla którego liczy się każda kropla krwi.Strzyga którą byłam posmakowała nieraz krwi.Nawet krwi Dymitra.Codziennie przeze mnie ginęli niewinni ludzie.Każda kropla krwi uciekająca z ich ciała to minuta mojego życia jako strzygi.Ze względu na to kim byłam nie pozwolę żeby wokoło mnie ginęło tyle ludzi,którzy wiedli spokojne,beztroskie życie u boku ukochanej osoby.
Świetne <3
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny rozdział drugiej księgi :)
Życzę weny :)
Jeżeli się wyrobię,to być może w piątek będzie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.Autorka.
Oo jestem zachwycona Twoim blogiem, mimo tego że jestem w Twoim wieku to na pewno nie piszę tak dobrze jak ty. Czekam na następny :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę weny.
Świetne
OdpowiedzUsuń