środa, 17 września 2014

Rozdział 24-OSTATNI!!!

-Roza.-szepnąłem wpatrując się w nią.
-Tak,Bielikow.To ja,a wiesz po co wróciłam?-dalej na nią patrzyłem-Żeby cię przebudzić.-oznajmiła kiedy nie odpowiedziałem.-Po raz kolejny.-prychnęła.
-Nie wierzę.-szepnąłem.Rose zaczęła się do mnie zbliżać,a ja wstałem na proste nogi.
-Tak samo dobra w łóżku jak i na polu walki.-zaśmiał się Tom.Te słowa podziałały na mnie jak kubeł zimnej wody.Nagle rzuciłem się na blondyna i w mgnieniu oka przewróciłem go na ziemię.
-Nie masz prawa tak mówić.-powiedziałem.
-Tobie akurat nie muszę tego mówić,bo na pewno dobrze o tym wiesz.-wyszczerzył zęby w szerokim uśmiechu,ale po chwili ten uśmiech zszedł z jego twarzy gdy zorientował się co chcę zrobić.Gdy chłopak chciał mnie z siebie zrzucić Rose odepchnęła mnie na bok i wykręciła ręce.Tom wstał i otrzepał się z piasku,a Rose mnie puściła,lecz najpierw wyrzuciła mój sztylet gdzieś w las.
-Teraz zagramy w podchody.-powiedziała patrząc na mnie chłodnym wzrokiem.
-Tom,bierz go!-powiedziała tonem przywódcy,a ten zrobił to co kazała i wyszliśmy za bramy pałacu-wszyscy byli skupieni na napaści strzyg,więc nikogo nie było przy wejściu.

Narrator trzecioosobowy: 

Lissa siedziała na tronie,a wokół niej było mnóstwo strażników.Morojka zastanawiała się jak uciec z pałacu żeby pomóc Dymitrowi.Nagle odezwał się czyjś głos w krótkofalówce jednego ze strażników.
-Z kim mam przyjemność rozmawiać?-zapytała rozbawiona Rose będąc w pobliżu pałacu.
-Tutaj strażnik Maxwell.Kto mówi?-zapytał właściciel sprzętu.
-To nie jest istotne.Nie zaginęła wam przypadkiem dampirza gwiazda,pogromca strzyg?-zaśmiała się.
-Bielikow...-dampir zaczął rozglądać się po sali.
-Rose!-nagle krzyknęła królowa.
-Mamy jego,chcemy królową.-rzekła Rose.
-Pójdę.-zdecydowała Wasylissa.
-Nie.-Dymitr krzyknął tak głośno na ile mógł.
-Zamknij się.-syknęła Rose.
-Lisso,nie rób tego!-rozkazał Bielikow.
-Powiedziałam zamknij się.-zdenerwowała się.

Lissa:             ~*~

-Nie możemy na to waszej wysokości pozwolić.-oznajmił Felix Maxwell.
-Nie powstrzymasz mnie przed spotkaniem z Rose i nie będziesz chciał pójść ze mną.-zahipnotyzowałam strażnika,a potem kolejnych.Zabrałam krótkofalówkę dampirowi i poszłam do swojej sypialni.
-Gdzie i o której się spotkamy?-zapytałam gdy siedziałam już na łóżku w swojej komnacie.
-Za dwie godziny.Zaraz za bramą rosną lipa i klon,jedno obok drugiego.Tam na mnie czekaj.-odparła Rose.
-Chce wiedzieć czy Dymitr żyje.-rzekłam.
-Lisso,błagam cię.Nie rób tego.-powiedział strażnik łamiącym się głosem.Zignorowałam jego słowa.
-Będę.-postanowiłam i rozłączyłam się.Zaczęłam szukać sztyletu którym przywróciłam Dymitra.Znalazłam go po jakimś czasie i na nowo zaczęłam napełniać go magią ducha.Zajęło mi to kilka minut.Nagle ktoś zapukał do drzwi.Schowałam wszystko szybko pod kołdrę i otwarłam drzwi.Do sypialni wszedł Christian.Ukochany bez słowa przytulił mnie mocno po czym pocałował prosto w usta.
-Chcę zostać sama.-poprosiłam gdy już oderwaliśmy się od siebie.
-Dobrze.-zgodził się i wyszedł,a ja szybko doskoczyłam do sztyletu i schowałam go do plecaka i także kilka innych rzeczy.Przebrałam się szybko w jakieś wygodniejsze ubrania i wyszłam z sypialni.Poszłam w stronę bramy.Miałam nadzieję,że uda mi się przejść bez komplikacji,ale się myliłam.Zatrzymał mnie strażnik Evans.
-Pozwolisz mi przejść i zapomnisz,że mnie widziałeś.-zahipnotyzowałam go i wybiegłam przez bramę.Oparłam się o lipę którą wskazała Rose.Przymknęłam powieki i zaczęłam ciężko oddychać.
-Byłam pewna,że się spóźnisz.-usłyszałam rozbawiony głos.Odwróciłam się i zamarłam.
-Rose.-wyszeptałam.
-Szkoda,że nie wiesz jak bardzo chcę cię zabić.-mruknęła.
-Kiedyś nie byłaś taka.-stwierdziłam.
-Kiedyś byłam nędzną podróbą prawdziwego wampira,a teraz mogę się w pełni cieszyć każdą kroplą krwi.-powiedziała.-A za chwilę będę się cieszyć twoją krwią.-warknęła i doskoczyła do mnie w dwóch susach ciągnąc mnie za rękę w głąb lasu.Po kilku metrach dało się dostrzec małą,drewnianą chatkę.Kiedy weszliśmy do środka zobaczyłam Dymitra.Z jego szyi płynęła stożka krwi,a oczy były nieobecne.
-Siadaj i nic nie kombinuj.-rozkazała Rose.Usiadłam obok Dymitra i musnęłam swoimi palcami jego rękę.Rany na jego szyi zniknęły,a on sam powrócił do rzeczywistości.Popatrzył na mnie,a ja przyłożyłam palec do ust nakazując mu ciszę.Rose wyszła na dwór z telefonem w ręce,a ja powoli wyciągnęłam sztylet.
-Przytrzymaj ją.-szepnęłam do Bielikowa.Po kilku minutach wróciła Rose z wielkim uśmiechem na ustach.Dymitr wstał i zaatakował strzygę.Po jakimś czasie udało mu się ją unieruchomić na kilka sekund,ale zanim zdążyłam wbić sztylet w jej serce uwolniła się popychając strażnika na lustro wiszące na ścianie za nim.Z jego skroni popłynęła krew.Rose odwróciła się gwałtownie w stronę Dymitra.
-Teraz moja chwila.-powiedziałam sobie w duchu chwytając sztylet.Dymitr zorientował się co chcę zrobić i złapał Rose za ramiona.Gdy chciała się wyrwać odwróciła się twarzą do mnie.Korzystając z okazji wbiłam sztylet w jej pierś.Poczułam przepływ magii,a wokół nas widniało jaskrawo-złote światło.
__________________________________________

I oto jest ostatni rozdział księgi pierwszej.Pozdrawiam.Autorka.

Ps.Pierwszego rozdziału drugiej księgi możecie się spodziewać za około tydzień,a maksymalnie za dwa.

2 komentarze:

  1. Świetne <3
    Będę z niecierpliwością czekała na drugą księgę
    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny blog czekam na drugą księge :D

    OdpowiedzUsuń