sobota, 4 października 2014

Rozdział 27

-Żartujesz sobie ze mnie,prawda?-spytałam uśmiechając się mimowolnie.
-Nie.Ona mówi poważnie.-odpowiedział Dymitr,a ja odwróciłam się do niego.-To ja ją prosiłem żeby się tym zajęła.-dodał,a ja rzuciłam się mu na szyję całując go.Bielikow wplótł palce w moje włosy.Po chwili jednak oderwaliśmy się od siebie pamiętając,że mamy widownię.
Rozmawialiśmy tak kilka godzin.Umówiłyśmy się z Lissą jutro na zakupy.Większość strażników już mnie widziała i wierzą,że się zmieniłam,ale trzeba jeszcze przekonać Albertę,że mogę chronić Lissę poza bramami dworu.
Szliśmy właśnie przed dziedziniec gdy usłyszeliśmy krzyk.Pobiegliśmy szybko do miejsca skąd dobiegał głos.Zobaczyliśmy tam ranną Jessicę.Jessica,to morojka,jest jakąś dalszą kuzynką Adriana Iwaszkowa.Pobiegłam szybko do dziewczyny,która najwyraźniej została zaatakowana przez strzygę.
-Co się stało?Czy to strzyga?-zapytałam.Dziewczyna pokiwała lekko głową,a ja spojrzałam spanikowana na Dymitra.
-Musimy wezwać strażników i odprowadzić Jessicę.-powiedziałam.
-Zajmij się tym,a ja....-nie dokończył,ponieważ rzuciła się nagle na niego strzyga.Natasha.Bielikow odepchnął ją,a ja wyrwałam mu z ręki ostrze.Ten popatrzył na mnie pytającym spojrzeniem.
-Ona odebrała mi życie,ja odbiorę jej.-rzekłam hardo.
-Przywrócenie z rąk królowej poszło na marne.Jeżeli nie możesz być moją podwładną to nikomu nie będziesz służyć.-syknęła strzyga i skoczyła na mnie.Uderzyłam ją w bark,ale niewiele to dało,następnie podcięłam jej nogi.Upadła na ziemię,a ja rozcinałam powoli jej policzek srebrnym ostrzem.Ta zawyła przeraźliwie.
-To koniec.-szepnęłam i wbiłam sztylet w jej pierś.Nagle usłyszeliśmy jakiś hałas.Spojrzeliśmy na bramę.Rozpętało się piekło.Pobiegłam szybko do pałacu,a Dymitr do naszej kwatery po mój sztylet.Kiedy dotarłam na miejsce Lissa i Christian siedzieli zamknięci w sali tronowej,a wokół drzwi roiło się od straży.Podeszłam do Emila.
-Dostały się do pałacu?-zapytałam.
-Na szczęście nie.Wasylissa i Christian są dobrze pilnowani.-nagle usłyszeliśmy trzask tłuczonego szkła i pisk Lissy.Otwarłam szybko drzwi i zobaczyłam dwóch mężczyzn,dwie strzygi,które trzymały Liss i Christiana.Rzuciłam się szybko na bestię,która trzymała moją przyjaciółkę.
-Kogo my tu mamy?-rozpoznałam ten głos.To był Tom.
-Czyżbyś przejął obowiązki Natashy?-warknęłam,a blondyn rzucił się na mnie uwalniając Lissę.Ta pobiegła szybko do Emila stojącego przy drzwiach,a ja odepchnęłam mocno Tom'a.Okrążaliśmy się chwilę jak w tańcu,ale po chwili zaatakowałam strzygę.Postanowiłam to zakończyć,ponieważ Eddie (tak,Edison Castille-przyp.aut.) nie radził sobie z uwolnieniem Ozery.Tom po raz kolejny rzucił się na mnie i chciał wyrwać mi sztylet z ręki,ale za każdym razem gdy dotknął ostrza cofał szybko rękę.Zadałam mu solidnego kopniaka w brzuch,a potem przewróciłam go na ziemię,lecz w kilka sekund wstał.Nagle strzygi zwróciły głowy w stronę drzwi,a ich oczy poczerwieniały-o ile to możliwe.Także spojrzałam w tamtym kierunku.
__________________________________________

Dziękuję Pauli za to co napisała w komentarzu pod poprzednim rozdziałem i serdecznie ją pozdrawiam.Jak wam podoba się rozdział?

Ps.Kolejny raz proszę o zostawianie komentarzy,bo one motywują.

Pozdrawiam.Autorka.

8 komentarzy:

  1. Nie masz za co dziękować taka jest prawda <3
    Czekam na następny z niecierpliwością :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Może i mam dobre pomysły,ale wiem,że trochę gorzej idzie mi z interpunkcją...

    Pozdrawiam.Autorka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze jedno małe pytanko do Pauli-Jestem ciekawa czy prowadzisz bloga?
    Jeżeli tak to daj linka z chęcią poczytam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety nie mam bujną wyobraźnię, ale nie potrafię tego opisać. Doceniam osoby takie jak ty, bo wiem, że to nie proste napisać to co się ma w głowie.
    Życzę weny i Pozdrawiam Pauli :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mi się podoba twój blog. Nic dodać nic ująć.

    OdpowiedzUsuń
  6. Extra,tym którzy zaczynają czytać😝gorąco polecam

    OdpowiedzUsuń