Sukienka leżała na mnie idealnie.Zdecydowałam się bez dłuższego zastanowienia.Świetnie pasowała do butów i nie była taka droga.Zapłaciliśmy i udaliśmy się już do samochodu.
-Dawno nie widziałam cię w takim humorze.-oznajmiła Liss.
-Mam swoje powody.-zaśmiałam się.
-Słyszałyście najnowsze wieści?-zapytała Jil.Obie z Lissą pokiwałyśmy przecząco głową.-Avery Lazar wyszła na wolność.-uśmiech zniknął z mojej twarzy.Przecież ta dziewczyna chciała zabić Liss!To nie może być prawda!
-Jil,to nie pora na żarty.-mruknęła Wasylissa myśląc,że siostra żartuje.
-Mówię poważnie.-odparła,a ja oparłam głowę o zagłówek.Przez resztę drogi nie rozmawialiśmy zbyt dużo.Kiedy w końcu dojechaliśmy na dwór Eddie pomógł mi zanieść zakupy do pokoju.Gdy weszłam do pokoju okazało się,że jest tam już Dymitr.Jak zawsze siedział z książką w ręku.
-Dzięki,Eddie.-powiedziałam i przytuliłam go po przyjacielsku.
-Na razie,Rose.-odparł i wyszedł.
-Hej.Jak tam zakupy?-zapytałam siadając Dymitrowi na kolana.
-Dobrze.Ty najwyraźniej już jesteś gotowa żeby stanąć przed ołtarzem.-wskazał torby leżące przy drzwiach.
Pokiwałam twierdząco głową i uśmiechnęłam się.
-A ty?-spytałam.
-Też.-usiadłam na kanapie obok niego i wtuliłam się w jego ramię.
-Czy też jesteś zmęczony tak jak ja?-mruknęłam.
-Raczej nie.A masz jeszcze siły na cokolwiek?-zaśmiał się.
-Przekonaj się.-szepnęłam,a Bielikow mnie pocałował.-Raczej nie mam siły na nic.-nagle przerwałam pocałunek,a ukochany popatrzył na mnie zdziwiony.-Żartowałam.-uśmiechnęłam się i z powrotem wpiłam się w jego wargi.Po chwili znaleźliśmy się w sypialni.
Kiedy nasze ciała złączyły się w jedno poczułam to co zawsze,czyli miłość i pożądanie,lecz za każdym razem czuję to od początku,od nowa.
Obudził mnie szum wody.Wyskoczyłam z łóżka i poszłam do łazienki.
-Hej.Mogę?-zapukałam.
-Wejdź.-odpowiedział Dymitr.Otwarłam drzwi i zobaczyłam Dymitra z jakąś kobietą.
-Kto to jest?-zapytałam wskazując na brunetkę.
-Rose,to jest Stephanie.Kocham ją i będziemy mieli dziecko.-powiedział i pocałował tą sukę.
-Jak mogłeś?-krzyknęłam.-Nie.To nie może być prawda.-z moich oczu popłynęły łzy.
Nagle poczułam jak ktoś mną potrząsa.
-Rose,obudź się.To tylko sen.-otworzyłam oczy,a pierwsze co zobaczyłam to ciemne źrenice Dymitra wpatrujące się we mnie.Przytuliłam go mocno,a do moich oczu napłynęły łzy.-Roza,co ci się śniło?-zapytał łagodnie.
-Powiedziałeś,że już mnie nie kochasz i...-nie umiałam tego z siebie wydusić.-I zdradziłeś mnie.-szepnęłam.
-Wiesz,że nigdy bym ci tego nie zrobił.-powiedział patrząc mi prosto w oczy.
-Kocham cię.-wyszeptałam.
-Ja ciebie też,Rose.Śpij już.-szepnął.Zamknęłam oczy i po chwili zasnęłam.
__________________________________________
I jak?
Yeah! Już rozdział 30...
Pozdrawiam.Autorka.
Fajne :)
OdpowiedzUsuńŻyczę weny w pisaniu rozdziałów i ksiąg
Świetne
OdpowiedzUsuń