poniedziałek, 6 października 2014

Rozdział 28

Zobaczyłam Dymitra z scyzorykiem w ręku,a z jego lewej ręki płynęła stróżka krwi.Korzystając z okazji wbiłam sztylet w serce Tom'a,Eddie także zabił swojego przeciwnika.Pobiegłam do Dymitra wokół którego zebrało się mnóstwo strzyg.
-Oszalałeś?-zapytałam patrząc mu prosto w oczu.W czasie gdy ja zajęłam się opatrywaniem ręki Bielikowa pozostali strażnicy zabili wszystkie bestie okrążające mnie i Dymitra.Lissa wyrwała się Emilowi i przybiegła do nas.Chwyciła rękę mojego ukochanego i zamknęła oczy,rana Dymitra momentalnie zniknęła,a Liss zachwiała się lekko.
-To już koniec.-poinformował nas Hans.-Na terenie pałacu nie ma żadnej strzygi.-powiedział.
Kiedy wróciliśmy do swojego pokoju Dymitr oddał mi mój sztylet,który zostawiłam w Bai po ucieczce,a ja zwróciłam mu jego ostrze.
-To co zrobiłeś jest niedopuszczalne.Mogłeś zginąć.-rzekłam.
-Więcej tego nie zrobię,mamo.-zadrwił po czym się zaśmiał.
-Bardzo zabawne.-mruknęłam.-Mogłeś zginąć.-powtórzyłam.
-Ale nie zginąłem,bo mnie uratowałaś.-przytulił mnie.-Kolejny raz.-szepnął,ale zignorowałam to.
-Kocham cię,wiesz?-uśmiechnęłam się patrząc w jego ciemne oczy.
-Wiem,wiem.Ja ciebie też.-westchnął po czym pocałował mnie prosto w usta.Krótki całus przerodził się w długi,namiętny pocałunek,a nasze dłonie zaczęły błądzić wspólnie po swoich ciałach.Ten cudowny wieczór przerwało pukanie do drzwi.Dymitr poszedł otworzyć,a ja usiadłam na kanapie w salonie.Po kilku minutach wrócił Bielikow,a za nim szła moja matka.Kiedy mnie zobaczyła rzuciła się w moją stronę i przytuliła mnie.
-Dość już tych czułości.-powiedziałam.
-Moja córka strzygą...Niedowiary...-mruknęła.
-To ty nic nie wiedziałaś?-zdziwiłam się.
-Nie.Dowiedziałam się dopiero kiedy Abe do mnie zadzwonił.Na początku myślałam,że żartuje ze mnie,ale z tak błachgo powodu raczej nie ściągał by mnie do pałacu z drugiego końca świata.-nie wiedziałam,że Buenos Aires to koniec świata.-Wpadnę jutro.-powiedziała i udała się do drzwi.Kiedy oboje z Dymitrem usłyszeliśmy odgłos zamykanych drzwi rzuciliśmy się w swoim kierunku.Pocałowałam Dymitra w usta,a ten wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni.Położywszy mnie na łóżku zaczął ściągać moją bluzkę.Pozbywszy się swoich ubrań zaczęliśmy nasze igraszki.Nigdy nie będę miała tego dosyć,nigdy nie będę miała dość Dymitra.Kocham go i wiem,że on mnie także.Każde z nas przeżyło to samo.Zrozumiałam jak Dymitr się czuł po tym jak był strzygą,przeżyłam to samo,ale ja miałam łatwej.Najbliżsi byli przy mnie,a kiedy on stał się znów dampirem nie chciał bliskości,udawał,że już mnie nie kocha.Chciał mi wynagrodzić to jak mnie potraktował kiedy był strzygą,lecz to,że mnie ignorował było gorsze od tego co ze mną robił w tamtym czasie.
-Kocham cię.-szepnęłam kiedy leżeliśmy w łóżku wtuleni w siebie.
-Też cię kocham,Roza.-także szepnął.-Śpij już.-powiedział i pocałował mnie w czoło.Przymknęłam powieki i odpłynęłam.
__________________________________________

I jak?Mam nadzieję,że się podoba.
Pozdrawiam.Autorka.

3 komentarze: