Dymitr leżał nie przytomny na podłodze w kałuży krwi.Na stole zobaczyłam jakiś list.Szybko chwyciłam go i przeczytałam:
"To dopiero początek.Zamienię twoje życie w koszmar."
Nagle do pokoju weszła Lissa.
-Rose, co się stało, że...-urwała widząc mojego ukochanego.-O mój Boże.-uklękła na podłodze obok mnie i wyciągnęła ręce przed siebie.Z moich oczy płynęły łzy i cała się trzęsłam.Rana na piersi Dymitra zniknęła, ale ten jednak dalej nie odzyskał przytomności.Liss popatrzyła na mnie współczująco i przytuliła mnie.
-Kto to?-szlochałam.-Dlaczego?-łzy dalej płynęły, a ja dalej tuliłam Lissę.
-Rose, wezwijmy dr.Wonder.-powiedziała Liss.Chwyciłam telefon i zadzwoniłam do Eddiego.
-Eddie, przyprowadź do mnie szybko dr.Wonder!-poprosiłam nadal płacząc.
-Rose, co się stało?Gdzie jesteś?-panikował.
-Jestem u siebie w mieszkaniu, potem ci wszystko wytłumaczę.-rzuciłam i rozłączyłam się.Usiadłam na podłodze krzyżując nogi i położyłam głowę Dymitra na moje kolana.
-Będzie dobrze.-szeptałam sama do siebie poprzez płacz.Liss podeszła do mnie i położyła dłoń na moim ramieniu.Uśmiechnęłam się krzywo, a w tym czasie wszedł Eddie z dr.Wonder.
-Co się stało?-zapytała pani doktor.
-Lissa go uzdrowiła, ale dalej się nie budzi.-odpowiedziałam.
-Muszę go wziąć do szpitala.-oznajmiła.Wyjęła z kieszeni mały, czarny telefon i zadzwoniła do kogoś.
-Jesteście mi potrzebni.Natychmiast.-powiedziała i rozłączyła się.
Sanitariusze wzięli mojego ukochanego do szpitala, a ja przebrałam się szybko i też tam pobiegłam, a Eddie poszedł ze mną.Dymitr właśnie został wzięty na jakieś badania, a ja siedziałam przed salą i czekałam.Po jakimś czasie wyszła dr.Wonder i podeszła do mnie.
-Wygląda na to, że strażnik Bielikow zapadł w śpiączkę.-oznajmiła, a mi zrobiło się słabo.Z moich oczu znowu popłynęły łzy.Osunęłam się na podłogę i podciągnęłam nogi pod brodę.To nie możliwe!Mój ukochany został przewieziony na salę, a ja usiadłam na krześle obok jego łóżka i chwyciłam jego dłoń.
-Kocham cię.-szepnęłam.
Wieczorem przyszła Lissa z Eddiem i Jill.
-Liss, odwołaj wszystko.-powiedziałam nadal patrząc na Dymitra.
-Pamiętaj, że zawsze możesz na nas liczyć.-powiedziała młodsza Dragomirówna i przytuliła mnie.
-Dziękuję.-spojrzałam na przyjaciół stojących po drugiej stronie łóżka.
-Eddie, Jill, możecie nas zostawić na chwilę same?-poprosiłam.Przyjaciele wyszli, a ja zostałam sama z Lissą.
-Odwołaj całą ceremonię i...-zawahałam się.-Mam do ciebie jeszcze jedną prośbę.-powiedziałam.
-O co chodzi, Rose?-dopytywała morojka.
-Dopóki nie wyjaśni się ta cała sprawa chcę zrezygnować ze służby.-oznajmiłam.-Zgodzisz się na to?-upewniłam się.
-Jasne, mam nadzieję, że nie potrwa to długo.-uśmiechnęła się blado.
-Jest jeszcze jedna rzecz, o której chcę żebyś wiedziała.-powiedziałam i podałam jej anonimowy list, który znalazłam w pokoju.
-Masz jakieś podejrzenia?-zapytała po przeczytaniu, po czym oddała mi karteczkę.
-Nie wiem.Mam nadzieję, że prędko się to wyjaśni.-odparłam.
__________________________________________
A wy macie jakieś podejrzenia?
Czekam na komentarze.
Pozdrawiam.Autorka.
OMG
OdpowiedzUsuńŻyczę weny
I mam nadzieje, że Dymitr się obudzi <3
Świetne
OdpowiedzUsuńWydaje mi się, że zbrodni tej dokonał "przyjaciel" Dymitra..
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że ON się obudzi ;)
Oby...przeżył...a myśle ,że to ta blond baba...Sara....
OdpowiedzUsuń