niedziela, 2 listopada 2014

Rozdział 37

Wracałam właśnie do mieszkania kiedy przebiegło przede mną coś czarnego zostawiając na ziemi kartkę.Podniosłam powoli papier gotowa zaatakować.

"Znasz mnie, ale musisz trochę pomyśleć.Na razie Ci się nie ujawnię, ale w najbliższym czasie tak.Miło patrzeć jak Dimka umiera?Niedługo będziesz błagać o śmierć.Zabiję wszystkich na których Ci zależy.A teraz odwróć się."

Zrobiłam to i zobaczyłam jak czarna postać wchodzi do szpitala.Rzuciłam się biegiem w tamtym kierunku.Gdy wbiegłam do sali Dymitra wszystkie urządzenia piszczały, a lekarze na nowo podłączali Dymitra pod aparaturę.
-Czy wszystko z nim w porządku?-zapytałam dr.Wonder.
-Tak.-odpowiedziała.     
-Najprawdopodobniej za tydzień powinien się wybudzić.-dodała po chwili.Nagle coś wpadło mi do głowy.Przecież mają tu monitoring, więc mogę zobaczyć kto to był.
-Czy mogę zobaczyć monitoring?-zapytałam patrząc na kamerę skierowaną prosto na łóżko Bielikowa.
-Oczywiście.Chodź za mną.-powiedziała i poszłyśmy do jakiegoś pomieszczenia.
-Max, pokaż Rose nagranie z przed 15 min.-rzekła, a strażnik skinął tylko głową i zaczął pisać coś na klawiaturze.Dr.Wonder wyszła zostawiając mnie z dampirem.Obejrzałam nagranie, ale nie wiele mi to pomogło.Wyszłam ze szpitala i poszłam do mieszkania.Pod drzwiami czekał kolejny list.Wzięłam go i przeczytałam.

"Dimka zdrowieje?Jak się cieszę.Obserwowałam Cię dzisiaj cały dzień.Kolejne dni będą dla ciebie ostatnimi dniami życia."

Pobiegłam szybko do Liss.
-Wiem kto to może być.-krzyknęłam wbiegając do sali tronowej.Liss poderwała się z miejsca.
-Więc...?-zapytała.
-Christian zostaw nas na chwilę same.-moroj westchnął zrezygnowany i wyszedł.-To Tasha.-powiedziałam.
-To niemożliwe, przecież ona jest zamknięta w Tarasow.-prychnęła Lissa.Pokazałam jej dwa ostatnie listy.
-Tylko ona nazywa Dymitra "Dimką" i ona dałaby radę go pokonać.-powiedziałam gdy Lissa skończyła czytać.
-To ma sens, ale raczej dowiedzieli byśmy się gdyby uciekła z więzienia.-to nie ma sensu.
-Chyba, że ktoś chce nas zmylić.-rzuciłam.
-Robert?-zapytała Lissa.-Ma za co się mścić.W końcu zabiłaś jego brata.-stwierdziła morojka.
-Nie wiem, ale się dowiem.-odparłam wychodząc.Kiedy weszłam do mieszkania rzuciłam się zmęczona na łóżko.Musiałam zasnąć, bo poczułam, że wchodzę w sen wywołany magią ducha.
-Widzę, moja droga, że już wiesz kim jestem.-powiedziała postać w czerni.Gdy ściągnęła kaptur zobaczyłam...
__________________________________________

Pozdrawiam wszystkich moich czytelników, a zwłaszcza tych ujawniających się.

Pozdrawiam.Autorka.

6 komentarzy:

  1. Ciekawe nie mogę się doczekać następnego
    Dużo weny życzę
    <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Pisz, kurwa, pisz dalej. To jest świetne. Naprawde jesteś dobra w tym co robisz. W kwadrans pochłonęłam wszystkie rozdziały i naprawde mi się podobają. Lubię twoje opowiadanie, ponieważ mimo głównego wątku miłośnego( Rose i Dymitr) nie jest sielankowo i nie wieje nudą. Super dozujesz napięcie i masz lekkośc pióra, która sprawia, że czuję się tuż obok bohaterów; jakbym mogła ich zobaczyć, usłyszeć, dotknąć... Wonderful - Zołza

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja trochę z innej beczki: kiedy będą nowe rozdziały na blogu ,,wpół do krwii,, :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że Rose zobaczyła Tashę.. Poza tym.. Stworzyłaś idealne napięcie, które trzyma do końca rozdziału. Czuję powiew grozy.. Widzę, że pisanie nie sprawia Ci żadnego problemu, więc.. Życzę Ci, abyś dalej tak świetnie pisała, jak piszesz do tej pory!! Życzę Ci również dużo weny!!

    Pozdrawiam,
    Jane Volturi-Clearwater

    Ps. Przepraszam Cię, że ostatnio komentuję z "Anonima", ale jak komentuję z telefonu komórkowego, to inaczej nie mogę.. Wiedz jednak o tym, że zawsze się podpisuję (nawet jeśli piszę z "Anonima").

    OdpowiedzUsuń
  5. Morze to tasza lub ta pszychopatka Avery

    OdpowiedzUsuń