wtorek, 11 listopada 2014

Rozdział 40

-Rose, jestem w ciąży.-rzuciła prosto z mostu.
-Zgaduje, że Christian nie wie.-powiedziałam.
-Nie wiem jak mu to powiedzieć.-odparła.
-Po prostu, tak jak mi.-odpowiedziałam.
-Rose, ja chcę skończyć studia i...-urwała, bo drzwi do jej sypialni nagle się otworzyły.
-Liss, to prawda?-do sypialni wpadł Christian.Najwyraźniej podsłuchiwał.Lissa pokiwała tylko głową, a Ozera podbiegł i ją przytulił.
-Przepraszam, że nie powiedziałam najpierw tobie.-rzekła.-Kocham cię.-dodała.
-Ja ciebie też, Liss-tylko tyle usłyszałam, bo opuściłam ich sypialnię.
Kierowałam się do sali konferencyjnej na jakieś zebranie strażników.
-Strażniczko Hathaway, mam nadzieję, że nie lekceważy pani moich słów.-odezwał się Hans oficjalnym tonem gdy ja byłam myślami daleko stąd.
-O czym pan mówił?-zapytałam, a Hans westchnął zrezygnowany i kontynuował swój wykład.Było to tak samo nudne jak lekcje typu Zen w stylu Dymitra.
-Przepraszam, że przeszkadzam, ale strażniczka Hathaway jest pilnie wzywana do szpitala.-do sali weszła morojka, sekretarka.Wystraszyłam się i szybko wybiegłam z sali.Gdy wbiegłam do szpitala wpadłam na dr Wonder.
-O co chodzi?-zapytałam.
-Strażnik Bielikow...-zawahała się, lecz ja zrozumiałam jej przekaz.
-Nie, to nie może być prawda.On musi żyć!-krzyknęłam, a doktorka spuściła głowę.Zaczęłam płakać i wybiegłam ze szpitala.Kierowałam się do pałacu.Nagle wpadłam na kogoś.Adrian.Bez namysłu rzuciłam się w jego ramiona, a ten przytulił mnie mocno nie pytając o co chodzi.
-On...Nie...nie żyje.-jąkałam się, a Iwaszkow gładził mnie po plecach.Nagle moroj musnął moje wargi.Ja natychmiast oderwałam się od niego i uderzyłam go otwartą dłonią w twarz, po czym pobiegłam do pałacu.Kiedy Lissa zobaczyła w jakim jestem stanie od razu podbiegła do mnie.
-Co się stało?-zapytała.
-On...-nie dokończyłam, ale Liss zrozumiała o co mi chodzi.
-To nie możliwe.-szepnęła i położyła dłoń na czole.Lissa przytuliła mnie mocno, a potem przeszłyśmy do jej sypialni.Morojka starała się mnie pocieszyć przez kilka godzin, ale niestety jej się nie udało.Wróciłam do swojego mieszkania, przebrałam się szybko w piżamę i weszłam do łóżka chcąc żeby ten dzień jak najszybciej się skończył.Miałam nadzieję, że to tylko zły sen i za chwilę się z niego obudzę, a obok mnie będzie leżeć Dymitr.Mój ukochany.Mój narzeczony.Mój mentor...
__________________________________________

Mam nadzieję, że do jutra będę żywa.
Pamiętajcie!
Martwa blogerka=brak nowych rozdziałów.

Pozdrawiam.Autorka.

10 komentarzy:

  1. OMG, jak mogłaś zabić Dymitra :( mam nadzieję, że to się jakoś naprawi
    Życzę Ci naprawdę sporo weny w pisaniu kolejnych rozdziałów <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz, że pierwszy raz nie wiem co powiedzieć... Możesz być z siebie dumna. Ale jeśli połączysz ze sobą Rose i Iwaszkowa to ,delikatnie mówiąc, Wampirzyca Nathalie=martwa blogerka. XOXO- Zołza

    OdpowiedzUsuń
  3. Pamiętaj, że jeśli będę martwa nie dowiesz się czy ona będzie z Adrianem.

    OdpowiedzUsuń
  4. jeżeli będziesz martwa
    to wtedy Rose z nim nie będzie

    OdpowiedzUsuń
  5. Obiecuję, że Rose z nim nie będzie, ale i tak się zdziwisz..... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już nie mogę się doczekać!!! XOXO - Zołza

      Usuń
  6. lepiej pozostań w świecie żywych i pisz dalej bo świetnie Ci to idzie.

    zapraszam http://dlaniejdlaniego007.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Co??!! Dymitr nie żyje?!
    Jak mogłaś go zabić??!! No jak??!!
    A tak Go lubiłam... Szkoda, że już Go nie ma..
    Rozdział wspaniały!!
    Czekam na NN <33

    Pozdrawiam,
    Jane Volturi-Clearwater

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział cudowny. Nic dodać nic ująć . ;D
    Całe szczęście, że zabiłaś Dimitriego. :)
    Nie byłam jego fanką xD
    Mam nadzieje, że szybko dodasz nn i życzę weny <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Żartujesz? Nie mogłaś go zabić :( Mam nadzieje że to się naprawi. Życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń