piątek, 21 listopada 2014

Rozdział 43

Około czwartej przyjechał Abe.
-Wyjeżdżam.-rzuciłam prosto z mostu gdy moroj rozsiadł się wygodnie na kanapie.
-Jak to? Gdzie?-krzyknął.
-Do Portland.Jutro.Pamiętasz Sydney?-zapytałam, a staruszek pokiwał głową twierdząco.-Jedzie ze mną.-oznajmiłam.
-Ale po co?-spytał.
-Dymitr...został porwany.-odparłam.
-Przecież on nie żyje.-stwierdził.
-Tak myślą wszyscy oprócz ciebie i mnie.-rzekłam.
-Kto...?-nie dałam mu dokończyć.
-To zostaje moją słodką tajemnicą.-mruknęłam.Gdy ojciec wyszedł poszłam do Lissy.Na powitanie przyjaciółka przytuliła mnie mocno, odwzajemniłam uścisk i uśmiechnęłam się lekko.
-Będę tęsknić.-powiedziała Liss.
-Postaram się wrócić jak najprędzej i...-wahałam się czy powiedzieć Lissie o tym, że jedzie ze mną Sydney.-...nie musisz się o mnie martwić, bo jadę z najlepszą alchemiczką na świecie.-powiedziałam jej w końcu.
-Sydney, tak?-pokiwałam lekko głową.

Dymitr:             ~*~

-Myślałem, że jesteśmy przyjaciółmi.-zwróciłem się do Tashy.
-Byliśmy przyjaciółmi do czasu gdy wybrałeś tą krwawą dziwkę.-syknęła.
-Nie mów tak o Rose.-niemal krzyknąłem.
-Nie możesz mi nic zrobić tak samo jak ta suka.-musnęła opuszkami palców mój policzek i zaśmiała się.Tasha chwyciła mój nadgarstek i wbiła w niego swoje kły.Endorfiny podziałały uspokajająco, więc przestałem się szarpać i odpłynąłem.Kiedy morojka opuściła pomieszczenie zostałem sam.Otrząsnąłem się po chwili i wyjrzałem za okno, które było zakratowane.Na dworze było ciemno, a wnętrze oświetlało jedynie słabe światło księżyca.
-Och, Roza...-westchnąłem.-Uważaj na siebie.-nagle do pomieszczenia weszła jakaś kobieta.Nie dostrzegłem kto to, ale po chwili rozpoznałem moją dawną znajomą.
-Walerija...-szepnęłem.
-Cii...-przyłożyła palec do ust i zaczęła mnie rozwiązywać.Kiedy stanąłem na proste nogi zachwiałem się lekko, ale złapałem równowagę i po chwili biegliśmy już korytarzem.Przy drzwiach zauważyliśmy strzygi.
-Zaczekaj.-powiedziała Wal i rozprawiał się ze strzygami.Były tylko dwie, więc prędko się z nimi uwinęła.Walerija jest dampirzycą, znamy się jeszcze z czasów dzieciństwa.Chodziliśmy razem do szkoły i trenowaliśmy w tej samej akademii po okiem tych samych mentorów.
-Skąd się tutaj wzięłaś i gdzie w ogóle jesteśmy?-zapytałem gdy już wydostaliśmy się z budynku.
-Śledziłam poczyniania Natashy Ozery od dłuższego czasu, a potem rozeszła się wiadomość o twojej "śmierci".-zrobiła w powietrzu cudzysłów.-A tak w ogóle to jesteśmy w...
__________________________________________

Mam nadzieję, że się podoba.
Jestem zawiedziona małą ilością komentarzy pod ostatnim rozdziałem.

Pozdrawiam.Autorka.

10 komentarzy:

  1. Superowa cześć :*** czekam na nexta <33

    OdpowiedzUsuń
  2. Super !!!! dawaj następny :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej świetny rozdział. Tylko na końcu się pomyliłaś zamiast Tashy napisałaś Natashy. Przeprasza ale to nawyk. Życzę weny i pozdrawiam. Gianna

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny
    Czekam na następny
    Życzę weny <3

    OdpowiedzUsuń
  5. "Tasha" to skrót od imienia "Natasha", Gianno.

    Pozdrawiam.Autorka.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  8. Genialny rozdział

    OdpowiedzUsuń