Rano obudziło mnie pukanie do drzwi.
-Wal, daj jeszcze chwilę pospać.-krzyknąłem, ale pukanie nie ucichło.Wstałem i otworzyłem drzwi.Moim oczom ukazała się Rose.Dziewczyna rzuciła się na mnie, a ja przyciągnąłem ją jak najbliżej siebie.Położyłem dłonie na jej policzkach zmuszając by popatrzyła mi w oczy i pocałowałem ją w usta.
-Tęskniłam.-powiedziała gdy oderwaliśmy się od siebie.Bez słowa przytuliłem ją mocno.
-Nie wiesz jak bardzo mi cię brakowało.-szepnęłem.
-Ubieraj się, jedziemy do domu.-zaśmiała się patrząc mi w oczy.Pocałowałem ją namiętnie nie zważając na stojące przy drzwiach Sydney i Waleriję.
Rose: ~*~
-Ykhym.-usłyszeliśmy i odskoczyliśmy od siebie.Popatrzyłam na drzwi.Stała w nich Sydney z założonymi rękami na piersi i jakaś brunetka.Dymitr wziął ubrania, które mu przywiozłam i poszedł się przebrać, a ja podeszłam do alchemiczki i kobiety obok niej.
-Walerija.-podała mi rękę.
-Rose.-powiedziałam ściskając jej dłoń.
-Sławna Rose Hathaway.-mruknęła.Popatrzyłam na nią spojrzeniem mówiącym "Trzymaj się z daleka od Dymitra, albo zabiję.".Sydney zaśmiała się widząc tą scenę.W pewnej chwili poczułam dłoń Bielikowa na swojej talii.Popatrzyłam na niego i uśmiechnęłam się.
-Miło było cię spotkać po latach.-powiedziała dampirzyca.
-Nawzajem.-odparł Dymitr.
-W takim razie, do zobaczenia.-mruknęła.
-Do zobaczenia.-powtórzył mój ukochany.-Och, Wal.-przypomniał coś sobie i odwrócił się.
-Tak?-spytała.
-Dziękuję.-rzekł Dymitr i chwycił mnie za rękę.Szliśmy właśnie na parking za hotelem gdy jakiś chłopak zaatakował Sydney i przystwił jej nóż do gardła.Popatrzyłam znacząco na Dymitr i odwróciłam uwagę chłopaka.
-Nie spóźnisz się przypadkiem do szkoły?-zapytałam, a chłopak popatrzył na mnie.Bielikow tym czasem uwolnił alchemiczkę i powalił chłopaka na ziemię.
-Kto cię przysłał?-zapytałam podchodząc do niego.
-Nie wiem.Gdy ją zobaczyłem coś mi mówiło, żebym się na nią rzucił.-wskazał podbródkiem na blondynkę.
-Myślałam, że mój urok będzie przyciągał ciacha, a nie idiotów, którzy chcą mnie zabić.-mruknęła Sydney.Chłopak popatrzył kątem oka na jej tatuaż.
-Jesteś alchemiczką.-odezwał się nagle, a nas wszystkich zamurowało.
-Skąd to wiesz?-złapałam go za sweter i prawie podniosłam ponad ziemię.Jeżeli wie o niej to o nas na pewno też.
-Z zaufanego źródła.-warknął i uśmiechnął się.-Wiem kim jesteś.-zaśmiał się, a ja puściłam go i spadł na ziemię, ale szybko się pozbierał.Podeszłam do Dymitra i popatrzyłam przed siebie.
-Robert.-szepnęłam i zemdlałam.
__________________________________________
To na dzisiaj tyle.Jak wam się podoba?Szczerze, mi się rozdział nie podoba, ale ocena należy do was.Czekam na komentarze.
Pozdrawiam.Autorka.
podoba mi się ten rozdział jak wszystkie te rozdziały i czekam na kolejny rozdział :)
OdpowiedzUsuńgenialny!!!!! czekam na następny.pisz pisz !!!!!
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńRozdział cudowny! Nic dodać nic ująć!
OdpowiedzUsuńNie wiem co mam ci jeszcze napisać. Wiesz, że mi się podoba. ;3
Z niecierpliwością czekam na kolejną notkę a w tym czasie zapraszam do siebie na nn :)
Pozdrawiam xoxo
Bosko , piszesz poprostu bosko. Sprubuj napisac wlasna ksiazke ona ci pew nie tez wyjdzie wspaniale . Zycze powodzenia w karieze pisarki Ola:-). Gdyby co nie mam zadnego kata wiec bede sie podpisywac Ola:-P
OdpowiedzUsuń