niedziela, 23 listopada 2014

Rozdział 45

Rano obudziło mnie pukanie do drzwi.
-Wal, daj jeszcze chwilę pospać.-krzyknąłem, ale pukanie nie ucichło.Wstałem i otworzyłem drzwi.Moim oczom ukazała się Rose.Dziewczyna rzuciła się na mnie, a ja przyciągnąłem ją jak najbliżej siebie.Położyłem dłonie na jej policzkach zmuszając by popatrzyła mi w oczy i pocałowałem ją w usta.
-Tęskniłam.-powiedziała gdy oderwaliśmy się od siebie.Bez słowa przytuliłem ją mocno.
-Nie wiesz jak bardzo mi cię brakowało.-szepnęłem.
-Ubieraj się, jedziemy do domu.-zaśmiała się patrząc mi w oczy.Pocałowałem ją namiętnie nie zważając na stojące przy drzwiach Sydney i Waleriję.

Rose:               ~*~

-Ykhym.-usłyszeliśmy i odskoczyliśmy od siebie.Popatrzyłam na drzwi.Stała w nich Sydney z założonymi rękami na piersi i jakaś brunetka.Dymitr wziął ubrania, które mu przywiozłam i poszedł się przebrać, a ja podeszłam do alchemiczki i kobiety obok niej.
-Walerija.-podała mi rękę.
-Rose.-powiedziałam ściskając jej dłoń.
-Sławna Rose Hathaway.-mruknęła.Popatrzyłam na nią spojrzeniem mówiącym "Trzymaj się z daleka od Dymitra, albo zabiję.".Sydney zaśmiała się widząc tą scenę.W pewnej chwili poczułam dłoń Bielikowa na swojej talii.Popatrzyłam na niego i uśmiechnęłam się.
-Miło było cię spotkać po latach.-powiedziała dampirzyca.
-Nawzajem.-odparł Dymitr.
-W takim razie, do zobaczenia.-mruknęła.
-Do zobaczenia.-powtórzył mój ukochany.-Och, Wal.-przypomniał coś sobie i odwrócił się.
-Tak?-spytała.
-Dziękuję.-rzekł Dymitr i chwycił mnie za rękę.Szliśmy właśnie na parking za hotelem gdy jakiś chłopak zaatakował Sydney i przystwił jej nóż do gardła.Popatrzyłam znacząco na Dymitr i odwróciłam uwagę chłopaka.
-Nie spóźnisz się przypadkiem do szkoły?-zapytałam, a chłopak popatrzył na mnie.Bielikow tym czasem uwolnił alchemiczkę i powalił chłopaka na ziemię.
-Kto cię przysłał?-zapytałam podchodząc do niego.
-Nie wiem.Gdy ją zobaczyłem coś mi mówiło, żebym się na nią rzucił.-wskazał podbródkiem na blondynkę.
-Myślałam, że mój urok będzie przyciągał ciacha, a nie idiotów, którzy chcą mnie zabić.-mruknęła Sydney.Chłopak popatrzył kątem oka na jej tatuaż.
-Jesteś alchemiczką.-odezwał się nagle, a nas wszystkich zamurowało.
-Skąd to wiesz?-złapałam go za sweter i prawie podniosłam ponad ziemię.Jeżeli wie o niej to o nas na pewno też.
-Z zaufanego źródła.-warknął i uśmiechnął się.-Wiem kim jesteś.-zaśmiał się, a ja puściłam go i spadł na ziemię, ale szybko się pozbierał.Podeszłam do Dymitra i popatrzyłam przed siebie.
-Robert.-szepnęłam i zemdlałam.
__________________________________________

To na dzisiaj tyle.Jak wam się podoba?Szczerze, mi się rozdział nie podoba, ale ocena należy do was.Czekam na komentarze.

Pozdrawiam.Autorka.

5 komentarzy:

  1. podoba mi się ten rozdział jak wszystkie te rozdziały i czekam na kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  2. genialny!!!!! czekam na następny.pisz pisz !!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział cudowny! Nic dodać nic ująć!
    Nie wiem co mam ci jeszcze napisać. Wiesz, że mi się podoba. ;3
    Z niecierpliwością czekam na kolejną notkę a w tym czasie zapraszam do siebie na nn :)
    Pozdrawiam xoxo

    OdpowiedzUsuń
  5. Bosko , piszesz poprostu bosko. Sprubuj napisac wlasna ksiazke ona ci pew nie tez wyjdzie wspaniale . Zycze powodzenia w karieze pisarki Ola:-). Gdyby co nie mam zadnego kata wiec bede sie podpisywac Ola:-P

    OdpowiedzUsuń