niedziela, 23 listopada 2014

Rozdział 48

Zanim przeczytasz rozdział włącz na YT piosenkę Dżem- "Whisky".
__________________________________________

- Najwidoczniej tylko Robert. - rzucił Bielikow.
- Tęskniłam za tobą. - szepnęłam po czym pocałowałam go. Ten pocałunek oddawał wszystkie nasze emocje. Pożądanie, namiętność, tęsknotę i miłość. Po kilku minutach nasze ubrania leżały na podłodze, a nasze ciała stały się jednością.
- Kocham cię. - wyszeptałam gdy leżeliśmy na łóżku wtuleni w siebie.
- Kocham cię, Roza. -jego głos pieścił moje uszy. Lekko musnął moje wargi, a na moich ustach zagościł szeroki uśmiech.
Rano obudził mnie zapach świeżego pieczywa. Otworzyłam oczy i podniosłam się do pozycji siedzącej. Na stoliku pod oknem stała taca, a na niej kilka małych bułeczek, miód i dżem*. W fotelu obok siedział Dymitr i patrzył na mnie.
- Długo już nie śpisz? - zapytałam i przeciągnęłam się.
- Kilka minut temu przyszedłem. - odparł. Wstałam i westchnęłam cicho po czym wygrzebałam z plecaka jakieś ubrania i poszłam do łazienki. Po kilku minutach wróciłam i usiadłam na przeciwko Dymitra.
-Smacznego. - powiedział i uśmiechnął się. Chwyciłam jedną bułeczkę i posmarowałam ją dżemem.
- Skąd ty masz już książkę? - zauważyłam na parapecie jakiś western.
- Jest takie miejsce, które nazywa się biblioteczka hotelowa. - zaśmiał się.
- Wiesz przecież, że dla mnie takie miejsca na istnieją. - rzuciłam i ugryzłam kawałek bułki. Pycha!
- Gdzieś ty to znalazł?-zapytałam.
- Jest coś takiego jak restauracja. - znów się zaśmiał.
- Myślenie Rose Hathaway nie działa w godzinach porannych. - ugryzłam kolejny kawałek bułeczki.
Śniadanie było pyszne, ale pół godziny później musieliśmy już się zbierać.
Kiedy siedzieliśmy w samochodzie, Adrian zaczął mnie wkurzać.
Jak tam noc, Rose? - zapytał, a ja popatrzyłam na niego wilkiem.
Nie wpieprzaj się w nie swoje sprawy. - warknęłam. Dymitr uśmiechnął się przelotnie. Po kilku godzinach jazdy zatrzymaliśmy się na stacji. Adrian poszedł zatankować, a Sydney poszła zapłacić i kupić kawę. Kiedy wrócili pojechaliśmy w dalszą drogę. Wtuliłam z w ramię Dymitra i najwyrażniej musiałam zasnąć, bo obudziłam się gdy słońce chowało się za widnokręgiem. Zrzuciłam z siebie płaszcz Dymitra, którym byłam przykryta, a ukochany popatrzył na mnie. Nagle zorientowałam się, że nie ma Cassa.
- Gdzie młody? - zapytałam.
- Tam skąd przylazł. - powiedziała Sydney.
- Powie wszytsko Robertowi albo Tashy. - wkurzyłam się na ich bezmyślność.
- Dlatego go wypuściliśmy. O to nam chodzi. - odezwał się Dymitr.
__________________________________________

I jak wam się podoba? Ten rozdział to resztki mojej weny, która się powoli kończy... :(

*Ze względu na moje zamiłowanie do zespołu Dżem, to słowo będzie
( z szacunku ) wytłuszczane.

Pozdrawiam. Autorka.

7 komentarzy:

  1. Fajny ;) a to będzie już następna księga?

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzecia ksiega rozpocznie sie 50 rozdzialem

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział cudowny :)
    Też kocham Dżem <3 <3
    Życzę duuużooo weny i czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mogę się doczekać następnego rozdziału! Życzę dużo weny.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedy następny?

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wiem kiedy będzie następny, bo na razie nie mam czasu i internetu.

    Pozdrawiam. Autorka.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dżem-extra
    Opowiadanie-extra
    Nie mam nic więcej do powiedzenia..oprócz...gratulacje😜

    OdpowiedzUsuń