Rozdział 4, strona 114:
" - Ju... Julia? - wychrypiał. Odchrząknął i dodał: - Która godzina?
- Nie mam pojęcia.
- Nie masz pojęcia? Aha. -Rozejrzał się po pokoju, jakby najpierw musiał przypomnieć sobie gdzie jest. - No dobra, przynajmniej jest już widno.
Zrzuciłam parę ciuchów z krzesła przy biurku, żeby usiąść.
- Coś się stało? - Przypatrywał mi się.
- Co? Dlaczego? Co miało się stać?
- Ty mi to powiedz. Zjawiasz się tu w środku nocy...
- Byliśmy umówieni.
- ...w środku nocy i wyglądasz... bo ja wiem, na rozkojarzoną.
- Sam jesteś rozkojarzony - skontrowałam dziecinnie.
Zadrżały mi wargi, czułam, jak wzbierają we mnie łzy. Wstałam, zdjęłam buty i podeszłam do niego. Uniosłam kołdrę i wślizgnęłam się pod nią. Bez słowa. Bez namysłu.
Niki zrobił mi miejsce. Zamknęłam oczy. Poczułam jego kojącą bliskość i zapach, aż w końcu pieczenie pod powiekami ustało. Dopiero wtedy otworzyłam oczy. Leżał obok, wsparty na ramieniu, i przyglądał mi się.
Zatonęłam w jego niebieskich oczach, a potem wyciągnęłam dłoń i dotknęłam jego warg. I kolczyka.
- Nie przeszkadza ci to?
- Człowiek się przyzwyczaja.
- Mam na myśli, przy całowaniu. Nie przeszkadza?
W odpowiedzi Niki nachylił się i musnął mnie wargami. Bardzo delikatnie, ledwie dotykając moich ust. Niemal nie poczułam kolczyka.
- Nikolaos. Ładne imię - powiedziałam, kiedy się wyprostował."
Rozdział 4, strona 126:
" - ...To brzmi trochę patetycznie, ale... tak, dobrze. Już tłumaczę... Nie możesz zostawić ojca wyłącznie dla Justina. Twój ojciec należy do was, bo tego właśnie zawsze chciał: być z wami.
Po policzkach pociekły mi łzy, ale nie przejmowałam się tym, bo w końcu byliśmy na cmentarzu. Gdzie można płakać, jeśli nie tutaj?
- Jak umarł tata? Co jest nie tak z jego śmiercią?
Niki potarł czoło i po chwili odpowiedział:
- Nie, on tego nie wie. Ale w pobliżu coś jest. Coś niedobrego. Cytuję dosłownie.
- Niedobrego? Co to ma niby znaczyć?
- Julio, on musi iść. Mam cię od niego ucałować. - Niki uśmiechnął się, patrząc nieobecnym wzrokiem, i pokręcił głową.
- Teraz? Nie, to nie możliwe. On nie może odejść tak po prostu i zostawić mnie z tymi wszystkimi pytaniami. Proszę, nie.
Niki znów pokręcił głową, jego wzrok się wyostrzył, a ja wiedziałam co to oznacza.
- Powodzenia, dziadku - wyszeptałam.
- Powodzenia, moje dziecko - rzekł Niki. Nasłuchiwał jeszcze przez moment, po czym odchrząknął. - Odszedł. Nic już nie słyszę.
Staliśmy przez chwilę w milczeniu, aż w końcu uniosłam ku niemu zalaną łzami twarz.
- I? Zrobisz to teraz?
- Co takiego?
- Ucałujesz mnie?
Niki popatrzył na mnie z powagą, a potem nachylił się i mnie pocałował. Tym razem długo. Wyraźnie czułam kolczyk, a także całkiem inne rzeczy. Podejrzewałam, że mówiąc o całowaniu, dziadek niezupełnie to miał na myśli."
__________________________________________
Ta książka, "Między teraz a wiecznością" autorstwa Marie Lucas pochłonęła mnie do reszty. Polecam wam tą książkę i mam nadzieję, że i wam przypadnie do gustu.
Szesnastoletnia Julia najchętniej zapomniałaby o swoim dotychczasowym życiu. Dlatego w nowej szkole udaje beztroską dziewczynę z zamożnej rodziny i znajduje sobie nowych przyjaciół, którzy nie zadają zbyt wielu pytań. Wkrótce zdobywa też chłopaka - przystojnego, popularnego Feliksa.
Niestety Julia nie może przestać myśleć o Nikim, którego poznała pierwszego dnia w szkole. Chłopak najwyraźniej skrywa jakąś mroczną tajemnicę, bo wszyscy schodzą mu z drogi i nikt nie chce o nim rozmawiać
Pewnego dnia Niki zagaduje Julię. Ma dla niej wiadomość od jej dziadka. Tyle że dziadek Julii nie żyje...
Pozdrawiam.Autorka.
Ps.Jeżeli chcecie mogę wam wrzucić jeszcze jakieś kawałki w stylu:
Julia + Niki.
Ciekawe na pewno przeczytam książkę ;)
OdpowiedzUsuńNaprawdę polecam, bo jest ciekawa i wciągająca. Ja przeczytałam ją w dwa dni choć ma 400 stron.
OdpowiedzUsuńPrzy okazji zapraszam na nowego bloga julia-niki-4ever.blogspot.com
fajny
OdpowiedzUsuń