sobota, 25 października 2014

Rozdział 34

Kiedy wróciłam do mieszkania Dymitr jeszcze spał.Oparłam się o framugę drzwi i przyglądałam się mu.W pewnej chwili do moich oczu napłynęły łzy.Co jeżeli Lissie nie uda się zmienić przydziału?Poczułam jak jedna spływa po moim policzku, a potem kolejna i kolejna.Dymitr się obudził i popatrzył na mnie.
-Rose, co się stało?-zapytał zaniepokojony i podszedł do mnie.
-Nic.-otarłam wierzchem dłoni policzek i przytuliłam się do Bielikowa.
-Roza.-szepnął aksamitnym głosem.-Widzę, że coś się stało.Rose Hathaway nie płacze z byle powodu.-dodał patrząc mi prosto w oczy.
-Kocham cię.-wyszeptałam i wtuliłam się w niego.
-Rose,powiesz mi o co chodzi?-spytał.
-Christian nie chce studiować.Zostaje na dworze.-oznajmiłam i pozwoliłam łzą swobodnie spływać.
-A ty...-zawahałam się.-Zostajesz z nim.-dokończyłam.-Tutaj.-dodałam szeptem.
-Dobry żart.-zaśmiał się Dymitr, ale kiedy zorientował się, że nie żartuję przybrał poważny wyraz twarzy.
-To prawda.Lissa próbuje zmienić twój przydział, zamienić cię z kimś.-rzekłam.Dymitr przytulił mnie mocno do siebie.Po chwili jednak odsunęliśmy się od siebie i wpatrywaliśmy się w siebie nawzajem jakby to były nasze ostatnie chwile.Bielikow otarł kciukiem łzę spływającą po mojej twarzy, a ja uśmiechnęłam się krzywo.
-Roza, nie martw się wszystko się ułoży.-wyszeptał.
-Mam nadzieję.-szepnęłam.Gdy weszliśmy do sali tronowej Lissa kłóciła się z Christianem.
-Pomyśl o innych,a nie tylko o sobie.Pomyśl o mnie, o Rose.Wiesz, że gdy ty zostaniesz Dymitr także będzie musiał zostać.-krzyczała Liss.
-Liss uspokój się.-Ozera wskazał na nas.Christian wyszedł z sali trzaskając drzwiami.
-Porozmawiam z nim.-powiedział Dymitr i wybiegł za morojem.
-Próbuje na niego jakiś wpłynąć (nie chodzi tu o moc ducha-przyp.aut.) ale także staram się zmienić przydział Dymitra.Jak na razie jestem na dobrej drodze w sprawie przydziału.-oznajmiła.
-Dziękuję.-przytuliłam ją.
-Wiem, że nie wytrzymała byś bez niego jednego dnia tak jak ja bez Christiana, więc chcę żebyś przynajmniej ty była szczęśliwa.-do moich oczu napłynęły łzy.Nie mogę tego tak zostawić.Ona też musi być szczęśliwa.Nagle do sali wszedł Christian, a za nim szedł mój ukochany.
-Przepraszam,Liss.-Chris przytulił moją przyjaciółkę,a Dymitr objął mnie ramieniem.-Pojadę z wami na tą uczelnię.-rzekł, a Lissa pisnęła ze szczęścia i rzuciła się mu na szyję całując go.
-To twoja zasługa?-zapytałam Dymitra.
-Ja tylko z nim porozmawiałem, a decyzja jest jego.-odparł.
-Kocham cię.-szepnęłam.
-Ja ciebie też, Roza.
__________________________________________

Podoba się?Liczę na dużo komentarzy.

Pozdrawiam.Autorka.

6 komentarzy:

  1. Naprawdę bardzo fajny rozdział, akcja świetnie poprowadzona ;)
    Dużo weny Ci życzę!

    Pozdrawiam,
    Jane Volturi-Clearwater

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie piszesz, zazdroszczę talentu :)
    Życzę weny :)
    PS kiedy następny?

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki.Następny jutro.
    Pozdrawiam.Autorka.

    OdpowiedzUsuń