sobota, 9 sierpnia 2014

Rozdział 11

Dymitr opowiedział mi kilka zabawnych historii z jego dzieciństwa w drodze do domu.
-Naprawdę kiedyś wpadłeś do studni,bo próbowałeś wyciągnąć kota?-zapytałam nadal się śmiejąc.-Nie umiem w to uwierzyć.Mój twardy,niebezpieczny Dymitr ratował słodkiego kociaka.-powiedziałam uwodzicielskim głosem zarzucając ręce na jego ramiona.Dymitr złapał mnie w talii i przyciągnął do siebie.
-Z chęcią uratowałbym ciebie.-wymruczał mi do ucha.
-Potrafię się sama uratować,towarzyszu.Uczyłam się od najlepszych,ale na pewno nie znasz.Codzienne treningi z seksownym rosjaninem to najlepsze treningi jakie mogły być.-zażartowałam,a Dymitr się zaśmiał. Pocałowałam Bielikowa namiętnie w usta.
-Co powiesz na kolację?Dzisiaj,tylko we dwoje?-zaproponował mój ukochany.
-Ok.-zgodziłam się.
-Bielikow?-usłyszałam za sobą jakiś zdziwiony,kobiecy głos-Dymitr to ty?-odwróciłam się i zobaczyłam jakąś blondynę idącą w naszą stronę.
-Sara?-zapytał strażnik niedowierzając.
-Hej,towarzyszu.Nic się nie zmieniłeś odkąd cię widziałam po raz ostatni.-co tak blond lalunia chce od MOJEGO Dymitra.
-Ty też się nie zmieniłaś.-uuu..czyżby kiedyś było między nimi gorąco?Sara patrzyła na Bielikowa rozmarzonymi oczami.Nie podoba mi się ten blond pustak.Na pierwszy rzut oka widać jaką posadę ma ta dziewczyna.Wyzywające ciuchy i ostry makijaż mówią same za siebie.-Rose.-zwrócił się do mnie.-To moja dawna przyjaciółka,Sara.-podałam dziewczynie dłoń.-Saro,a to moja bliska przyjaciółka,Rose.-co?!Przyjaciółka?!
-Widzę,że gustujesz w małolatach.-syknęła Sara.Ja jej dam malolatę!
-Odczep się od Dymitra.On jest mój.-wycedziłam przez zaciśnięte zęby.
-Niedoczekanie.-szepnęła odwracając się.Blondi poszła w swoją stronę.I dobrze.Gdyby została tu jeszcze chwilę nie wytrzymałabym.Rzuciłabym się na nią i powyrywała te blond odrosty.
-Rose?Co to miało znaczyć?-zapytał rozbawiony Dymitr.
-Nie mogę być zazdrosna?Ona ewidentnie z tobą flirtowała.Na prawdę nie zauważyłeś te...-nie dał mi dokończyć i pocałował mnie.-Hmm...Nikt jeszcze nie uciszył mnie w tak przyjemny sposób.-powiedziałam kiedy oderwaliśmy się od siebie.
-Wiesz,że nie interesują mnie inne kobiety.Roza,zrozum to w końcu.Ty jesteś tą jedyną.-oznajmił.
-Wiesz,że ja taka już niestety jestem.-stwierdziłam.
-Jesteś wyjątkowa.-szepnął Dymitr przytulając mnie do siebie.
Szliśmy w ciszy do rodzinnego domu mojego ukochanego.Czy moje życie cały czas będzie takie spokojne i poukładane? Tego na razie nikt nie wie.No może oprócz Rhondy.
__________________________________________

Rozdział 11.Cieszycie się?Myślałam nad tym żeby wrzucać wam co jakiś czas jakieś cytaty z filmu lub książki albo jakieś jednorazowe historie pisane przeze mnie.Co wy na to?Chyba raczej zdecyduje się na historyjki.Pozdrawiam.Autorka.

1 komentarz: