Obudziłam się późnym rankiem.Otworzyłam oczy i zobaczyłam Dymitra wpatrującego się we mnie.
-Hej.-mruknęłam ospale.
-Wyspałaś się?-zapytał Bielikow.
-Nie.-mruknęłam przypominając sobie mój sen.Wstałam i podeszłam do szafy.Chwyciłam jakieś pierwsze,lepsze ciuchy i poszłam do łazienki.Umyłam się szybko i przebrałam po czym wróciłam do sypialni.Dymitr był już ubrany i czekał na mnie.Zeszliśmy na dół do kuchni.Olena przygotowała nam śniadanie,czyli jajka na bekonie.Myślałam cały czas o moim śnie.Dlaczego to akurat Adrian?Dlaczego Dymitr tam był i to jako strzyga?Postanowiłam nie zadręczać się tym i spojrzałam na ukochanego.Patrzył na mnie z uśmiechem na twarzy.
-Dzisiaj idziemy pobiegać.-uprzedził zmywając swój talerzyk.Dokończyłam jajko i także umyłam swoje naczynie,a potem poszłam na górę.Zapukałam lekko do drzwi Wiktorii.
-Wejdź.-usłyszałam.
-Hej.-powiedziałam siadając na łóżku obok dampirzycy.-W Akademii św.Władimira poszukują młodych dampirów i pomyślałam o tobie.-oznajmiłam niepewnie.-Może chciałabyś się zapisać?-zapytałam po chwili.
-Rose,to raczej nie dla mnie.Nie potrafię dobrze walczyć.-odpowiedziała Wiki.
-Ale coś potrafisz,tak?-ciągnęłam.
-Trochę,ale nie za dobrze.-mruknęła.
-Podstawowe pytanie:czy chcesz?-spytałam.
-Jasne,że tak.-wykrzyknęła rozradowana.
-Twój brat i ja pomożemy ci udoskonalić swoje umiejętności.Dzisiaj o drugiej spotkamy się w tym parku na obrzeżach miasta.-powiedziałam i wyszłam z pokoju dziewczyny kierując się w stronę mojej i Dymitra sypialni.Kiedy weszłam do pokoju Dymitr leżał na łóżku z westernem w ręku.Spojrzałam na zegarek.Widniała na nim godzina pierwsza pięć.
-To jak idziemy pobiegać?-zapytałam rzucając się na łóżko.
-Jasne.-mruknął zaczytany.Zaśmiałam się i poszłam się przebrać.Założyłam czarne legginsy i jaskrawo pomarańczowy top.
-Czekam na dworze.-rzuciłam otwierając drzwi.Wyszłam na dwór i zaczęłam się rozciągać.Najpierw mostek,potem kilka przysiadów i w końcu pompki.
-Nawet na treningach nie ćwiczyłaś tak zawzięcie.-usłyszałam nad sobą.Bielikow podał mi rękę i pomógł wstać.
-Pobiegniemy w stronę parku,tam zrobimy sobie przerwę i chwilę potrenujemy,a potem wrócimy,ok?-rzuciłam.
-W porządku.-zgodził się swoim aksamitnym głosem,który przyprawiał mnie o dreszcze.Ruszyliśmy.Zdecydowanie wolę biegać w południe,ponieważ jest mniejsze ryzyko,że zaatakują strzygi (bestie nie znoszą słońca.Palą się.-przyp.aut.).Dobiegliśmy do parku,a tam czekała już Wiktoria.
-Co ty tu robisz,Wiki?-zapytał Dymitr.
-Nauczymy ją walczyć.-to ja odpowiedziałam.
-Rozumiem...Egzaminy do św.Władimira.-mruknął Dymitr patrząc na mnie.Pokonałam głową twierdząco i uśmiechnęłam się lekko szczerząc zęby.
__________________________________________
I jak?Pozdrawiam.Autorka.
Fajne :)
OdpowiedzUsuńCzekam na następny
Świetny
OdpowiedzUsuń