Zobaczyliśmy Abe'a,który wnosił do domu jakieś graty.
-Co ty tu robisz,staruszku?-zapytałam rozbawiona.
-Przywiozłem Olenie kilka drobiazgów,a przy okazji to dla ciebie.-powiedział podając mi białą kopertę z napisem "Dla Rose".Otwarłam ją i wyciągnęłam kartkę zgięta na pół.
" Rose!
Bardzo za wami tęsknimy i nie umiemy doczekać się kiedy wrócicie.Cieszymy się z waszych zaręczyn i gratulujemy.Żałuję,że nie mogę być teraz przy tobie.Dopiero kilka dni Cię nie ma,a na dworze jest smutno jak po pogrzebie.Mam nadzieję,że odpiszesz.Pozdrawiamy Ciebie i Dymitra.
Lissa i Christian"
Przeczytałam i prawie się rozpłakałam.Do tej pory nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo tęsknię za przyjaciółką.Jednak nie rozumiem skąd Liss wie o zaręczynach.
-Tato?Czy masz mi coś do powiedzenia?-to na pewno jego sprawka.
-O czym mówisz?-zapytał.
-Skąd Lissa wie o zaręczynach?-spytałam zła.
-Ode mnie.-oznajmił.
-A skąd ty wiesz?-ciągnęłam.
-Mój pracownik mi zgłosił.-mruknął.
-Każesz mnie śledzić?-prawie krzyknęłam.
-Nie.Zapewniam ci bezpieczeństwo.-powiedział.
-Dobrze radzę sobie sama.-warknęłam i poszłam do pokoju.Wzięłam czystą kartkę oraz długopis i zaczęłam pisać.
" Droga Lisso!
Ja także za wami tęsknię,za Christianem nie szczególnie,ale ujdzie.W Bai jest wspaniale,ale o tym dobrze wiesz.Pierwszego dnia napadły na nas strzygi.Dymitr został ranny,ale to nic poważnego.Mam nadzieję,że nie planujecie nic na moje urodziny.Pamiętaj!I tak mnie nie będzie.Pozdrawiam.
Rose"
Pisząc ten list zaśmiałam się kilka razy.Nagle otworzyły się drzwi.Stanął w nich Dymitr.
-Nie złość się na ojca.-rzekł idąc w moją stronę.-On chce tylko dobrze dla ciebie.-dodał kucając przy krześle na którym siedziałam.Położył swoje dłonie na moich i uścisnął je lekko.Westchnęłam nachylając się lekko.Musnęłam wargi Dymitra swoimi,a po moim ciele rozszedł się dreszcz.
__________________________________________
Dzisiaj rozdział nieco krótszy ale mam dla was coś innego.
"Osiemnaste urodziny."
Dziś moje osiemnaste urodziny.Założę się,że nikt o nich nie pamięta.Skończyła się ostatnia lekcja.Nareszcie!Szłam właśnie do pokoju wsiąść strój do ćwiczeń.Weszłam do pokoju i dostrzegłam na łóżku jakieś pudło.Otwarłam je i zobaczyłam w nim czarną sukienkę i srebrną bransoletkę.Dostrzegłam także liścik.Wzięłam go do ręki i przeczytałam.
"Wszystkiego najlepszego mała dampirzyco.Załóż tę sukienkę dziś wieczorem.Przyjdę po ciebie o dziewiątej.Mam nadzieję,że prezent Ci się podoba.
Adrian Iwaszkow"
Przebrałam się szybko w strój i wybiegłam szybko z pokoju.Udałam się pędem na salę.Byłam już solidnie spóźniona.
-Hej.Przepraszam za spóźnienie.-powiedziałam wbijając na salę,lecz nikogo tam nie było.Weszłam do gabinetu,ale tam także nikogo nie zastałam.Zauważyłam na biurku jeden z westernów Dymitra.Wzięłam go i zaczęłam czytać.Nie wiem ile czasu minęło,ale zdążyłam przeczytać trzy rozdziały.
-Nie wierzę własnym oczom.-usłyszałam w pewnej chwili.-Moja Roza i książka.-podniosłam głowę i zobaczyłam Dymitra.Ejj...Chwila.Czy on powiedział właśnie "Moja"?Nie ważne.Stał z rękami skrzyżowanymi na piersi i opierał się o futrynę.
-Dzisiaj to TY się spóźniłeś,więc musiałam coś robić.-rzuciłam.-Właściwie dlaczego cię nie było?-spytałam wstając.
-Ustalałem z dyr.Kirową pewne sprawy.-oznajmił.-Teraz bierzemy się za trening,bo straciliśmy już godzinę.-rzekł.-Zaatakuj pierwsza.-rozkazał,a ja rzuciłam się na niego.Pierwszą walkę wygrał Dymitr,ale za drugim razem udało mi się go pokonać.
-Ej!To nie fair.-sprzeciwiłam się.-Dałeś mi fory.-powiedziałam.
-Wolałbyś teraz leżeć na macie?-zapytał.
-A jeśli tak,to co?-jednym zgrabnym ruchem powalił mnie na podłogę przyciskając mnie całym ciałem do maty.Nasze twarze dzieliło kilka centymetrów.-Może być.-szepnęłam i uniosłam lekko głowę.Musnęłam jego wargi swoimi.Dymitr odwzajemnił pocałunek.
-Rose...-zaczął.-Nie tutaj.-powiedział pomagając mi wstać.To coś nowego.Zawsze mówił,że nie możemy,że jest to nie etyczne.
-Koniec na dzisiaj?-zapytałam z małym podtekstem.
-Zrób jeszcze 5 układów.-zrobiłam to o co prosił i zaczęłam zbierać swoje rzeczy.
-Wszystkiego najlepszego.-rzucił Bielikow gdy wychodziłam z sali.
-Dzięki.-odparłam i pognałam do swojego pokoju.Zostały jeszcze trzy godziny do przyjścia Adriana.Przebrałam się w jakieś wygodniejsze ciuchy i rzuciłam się na łóżko.Nagle rozległo się pukanie.Wstałam i otworzyłam drzwi.Do mojego pokoju weszła Lissa z jakimś pakunkiem w ręku.Zamknęłam drzwi i wróciłam do przyjaciółki.Liss rzuciła mi się na szyję i złożyła życzenia.
-Zamknij oczy.-poprosiła,a ja przemknęłam powieki.Poczułam na swojej szyi coś zimnego,a po chwili czyjeś usta musnęły mój kark.Odwróciłam się i zobaczyłam Dymitra.Lissa się gdzieś ulotniła.Strażnik zaczął mnie całować.Bielikow rozpuścił miej włosy i wplótł w nie swoje swoje palce.Poczułam,że ukochany rozpina moją bluzę.Pomogłam mu nieco i po chwili siedziałam na łóżku w samym staniku.Dymitr także pozbył się górnej części garderoby.Po jakimś czasie nasze ubrania leżały na podłodze,a mg zajęliśmy się sobą.Nigdy nie podejrzewałam,że Dymitr posunie się do takich czynów.Zdecydowanie to najlepszy prezent na osiemnaste urodziny.
__________________________________________
I jak?Pozdrawiam.Autorka.
Świetny rozdział <3
OdpowiedzUsuń(Te 18 urodziny to coś trochę innego )
Czekam na następny <3
W jakim sensie coś innego?Mam nadzieję,że pozytywnie innego.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Tak w pozytywnym <3
UsuńKiedy następny ?
Czekam na kolejny rozdział!!!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę weny :)
Świetny
OdpowiedzUsuń