środa, 6 sierpnia 2014

Rozdział 9

Jechaliśmy już kilka godzin,więc postanowiliśmy z Dymitrem zmienić się za kierownicą.Mój ukochany postanowił się przespać i ustawił mi GPS.Sam go nie potrzebował,bo znał Rosję jak własną kieszeń.Jadąc nie napotkaliśmy żadnych niechcianym awarii ani tym bardziej korków.Usłyszałam,że Bielikow już zasypia,więc docisnęłam lekko pedał gazu.Samochód przyspieszył,ale za kilka kilometrów i tak muszę zrobić postój.Nadchodził już poranek w świecie ludzi,czyli noc w moim świecie.Po prawej stronie drogi zauważyłam stację benzynową.Wjechałam na parking i obudziłam mojego towarzysza.
-Hej.-potrząsnęłam nim lekko.-Pobudka.-powiedziałam gdy popatrzył na mnie.
-Już?Tak szybko?-zapytał zdziwiony.
-No,bo wiesz...-zaczęłam.-Gdy jedzie się 130 km/h to szybko dojeżdża się na miejsce.-wytłumaczyłam gdy Dymitr spojrzał na mnie pytająco.Westchnął tylko i wyszedł z auta.
-Kawa?-zapytał mój ukochany kiedy byliśmy już w sklepie.
-Przecież wiesz,że jej nie znoszę.-syknęłam.
-Och...-westchnął.-Cała Roza.-szepnął do siebie.
-Dla mnie gorąca czekolada.-poprosiłam z uśmiechem.Dobrze że zanim wyszliśmy z naszego mieszkania Dymitr pozwolił mi się przebrać,bo gdybym dalej miała na sobie tą sukienkę na pewno bym zmarzła.Miałam na sobie czarne,długie rurki,biały t-shirt i granatową,skórzaną ramoneskę (bluza z zamkiem na boku-przyp.aut.).Wg mojego ukochanego wyglądam tak bardzo seksownie.
-Proszę.-z zamyślenia wyrwał mnie Bielikow podając mi kubek z czekoladą.
-Dzięki.-szepnęłam odbierając od niego kubek.
-Jedziemy dalej?-spytał upijając łyk kawy.Skinęłam tylko głową i poszliśmy do auta.
-Nie.Nie.Nie.Teraz ja prowadzę.-powiedział strażnik kiedy chciałam wsiąść na miejsce kierowcy.Podeszłam do niego i namiętnie pocałowałam kładąc rękę na jego policzku.Przesunąłem dłoń na jego włosy i wplotłam palce w jego ciemne kosmyki.
-Roza.-odezwał się kiedy zabrakło nam powietrza.-Wsiadaj do samochodu.-szepnął.Jego zachowanie było dziwne.Zachowywał się tak jak kiedyś gdy był jeszcze moim nauczycielem.Przez całą drogę nie rozmawialiśmy.Zauważyłam,że Dymitr jest spięty.
-Dymitr...-zaczęłam
.-Możesz mi wytłumaczyć o co chodzi?-zapytałam.-Dlaczego tak dziwnie się zachowujesz?-dodałam po chwili jego milczenia.
-Wszystko jest ok.Nie martw się.-odpowiedział.
-Jak mam się nie martwić gdy widzę,że coś jest nie tak,a nie chcesz mi powiedzieć?-spytałam podniesionym tonem.-Proszę.-szepnęłam.
-Rose,proszę.Daj spokój.-powiedział i na tym zakończyła się nasza rozmowa.Do moich oczu napłynęły łzy.Poczułam jak jedna spływa po moim policzku,a potem kolejna i kolejna.Odwróciłam się do szyby i przymknęłam powieki.

Po niecałej godzinie dojechaliśmy na miejsce.Dom mojego ukochanego nie zmienił się od mojego pobytu tutaj.Jako pierwsza przywitała nas Olena-matka Dymitra.Kolejno jego siostry-Wiktoria,Sonia i Karolina.W końcu strażnik się rozluźnił.
__________________________________________

Rozdział dla was moje kochane czytelniczki.Pozdrawiam was.Autorka.Czekam ma jak najwięcej komentarzy.  :)

2 komentarze:

  1. Ciekawe co tam się wydarzy. Czekam :) <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem bardzo ciekawa, co wydarzy się dalej ;)
    Z rozdziału na rozdział, ta historia staje się coraz to lepsza.

    Pozdrawiam,
    Jane ;)

    OdpowiedzUsuń