-Jestem gotowa.-krzyknęłam,a po chwili Dymitr przyszedł po mnie i zasłonił mi oczy zieloną chustką.Prowadził mnie-chyba-do kuchni.Usiadłam na krześle,a Bielikow ściągnął chustkę.Na stole stały dwa talerze,a na każdym były dwa naleśniki z czekoladą i bitą śmietaną oraz truskawkami.Dymitr usiadł na przeciwko mnie.Jedliśmy w ciszy.Byłam bardzo głodna,więc zjadłam.wszystko.Co do okruszka.Jestem pewna,że mój ukochany sam przygotował ten posiłek.Wstałam od stołu i miałam zamiar zabrać się za zmywanie,ale Bielikow mnie powstrzymał.
-Odpuść sobie dzisiaj,a na razie chodź ze mną.-poprosił.Nasze ręce złączyły się w uścisku,bo Dymitr znów zawiązał mi chustę na oczach.
-Możesz mi wytłumaczyć o co chodzi?-spytałam po dłuższym czasie maszerowania.
-Niespodzianka,to niespodzianka.-odpowiedział.Kilka.razy próbowałam ściągnąć opaskę,ale najwyraźniej Dymitr ma oczy dookoła głowy.Zatrzymał się nagle,więc ja także.Przeszliśmy znowu kawałek i tym razem weszłam po niewielkich schodkach.Mój ukochany posadził mnie wygodnie w fotelu,a ja już się domyśliłam,że jesteśmy w samolocie.Strażnik-nareszcie!-rozwiązał chustkę,a ja zobaczyłam przed sobą Abe'a.Tak jak przypuszczałam siedzieliśmy w samolocie,który zmierza do...dokąd?Tego nie wiedziałam.
-Czy ktoś mi powie dokąd lecimy?-niemalże krzyknęłam.
-Skarbie,uspokój się.-nakazał ojciec.
-Obaj wiecie,że nie lubię żyć w niepewności.-syknęłam patrząc na nich obu.
-Pocierpisz kilka godzin,a ja tym czasem uciekam.-oznajmił staruszek i wyszedł.Kapitan ogłosił,że startujemy.Dymitr siedział obok mnie nadal trzymając moją rękę.Pocałował mnie przelotnie w policzek,a ja oparłam głowę na jego ramieniu.
Lot trwał kilkanaście godzin.W tym czasie nie rozmawiałam zbyt często z moim ukochanym.Postanowiłam trochę pospać.Kiedy się obudziłam byliśmy na miejscu.Byłam przykryta skórzanym płaszczem Dymitra,a jego właściciel siedział nadal obok mnie.
-Hej.-mruknęłam.-Jesteśmy już na miejscu?-zapytałam po chwili.
Potwierdził lekkim skinieniem głowy i się zaśmiał.Jak ja kocham jego śmiech...
-O co chodzi?-spytałam.
-Powiem tylko tyle:Jesteśmy w Nowosybirsku.-nie wierzyłam własnym uszom.
-Gdzie?Powiedz mi,że się przesłyszałam.-Nie!Nie!Nie!Muszę być blisko Lissy!
-Jesteśmy w Rosji,a dokładnie na lotnisku w Nowosybirsku.-zatkało mnie.Rzuciłam się mu na szyję i pocałowałam prosto w usta.
-Tzn.,że jedziemy do Bai?-zapytałam spokojnie?
-Hmmm...-zamyślił się.-Tego ci nie powiem.-odparł po chwili.Wyszliśmy z samolotu.Przed nami stał nowy mercedes klasy S.Ta...sprawka Abe'a.
-Chodź.-pociągnął mnie za rękę w stronę samochodu.-Przed nami długa noc.-szepnął mi do ucha.
-Z jakiej okazji ta podróż?-spytałam kiedy Dymitr odpalił silnik auta.
-Mój prezent na twoje urodziny.Dzień przed twoimi urodzinami wrócimy do pałacu.Spędzimy tu 2 tygodnie.-odpowiedział patrząc na drogę
-Dlaczego nie zaplanowałeś tego wyjazdu po moich urodzinach?-byłam ciekawa dlaczego dostałam przed urodzinowy prezent.
-Teraz możemy być tutaj 2 tygodnie,a jeżeli byśmy przylecieli po twoich urodzinach zostałby nam tylko tydzień do końca naszych urlopów.-było to sensowne.
__________________________________________
Wg mnie rozdział do kitu,ale ocena należy do was.Pozdrawiam.Autorka.
Fajny.Jestem ciekawa co się tam wydarzy . :)
OdpowiedzUsuńA jak dla mnie niezły . Strasznie szybko piszesz i to mi się podoba. Oby tak dalej. Jestem bardzo ciekawa co oznacza zwrot "przed nami długa noc" ? Chodzi o jazde czy o coś innego? Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział. :)
OdpowiedzUsuńŚwietny
OdpowiedzUsuńJest suuuuuper!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuń