wtorek, 12 sierpnia 2014

Rozdział 14

Choć strzygi miały wyostrzone zmysły nie dostrzegły w ciemności koloru oczu dampira ani odcieniu skóry.Zauważyłam,że Dymitr patrzy na moje nogi.No tak!Schyliłam się żeby "zawiązać sznurówki",ale tak naprawdę wyciągnęłam sztylet i zaatakowałam bestię stojącą najbliżej nas.Pozostałe chciały uciec,ale zajął się nimi Bielikow.Strzyga zaatakowała mnie,ale odparłam atak i próbowałam dostać się do jej serca.Dostrzegłam,że jednak nie tak dobrze chroni swoje serce.Jednym zwinnym ruchem wbiłam srebro w serce bestii.Dick zawył przeciągle i opadł na ziemię.Wyszarpnęłam sztylet z jego piersi i zaatakowałam następną strzygę.Była to kobieta,na oko w moim wieku.Ktoś nagle krzyknął z bólu.Rozpoznała bym ten głos na końcu świata.Dymitr.Dymitr był ranny.
-Viera.-krzyknął jedyny ocalały-oprócz kobiety-strzyga.-Uciekaj.-rozkazał.Viera chciała mnie ugryźć,ale w ostatnie chwili wbiłam jej sztylet w serce.Mężczyzna zdążył uciec,a kobieta opadła martwa na ziemię.Podbiegłam spanikowana do mojego ukochanego.Trzymał się za lewe ramię,a po ręce spływała mu strużka krwi.Pomogłam mu wstać i poszliśmy powoli w stronę domu Bielikowów.

Po jakichś piętnastu minutach byliśmy na miejscu.
-Sonia!Karolina!-krzyknęłam.Siostry Dymitra pojawiły się w ułamku sekundy.
-Bandaże.Woda utleniona.-wyliczałam.-Proszę.Szybko.-błagałam.
-Rose.Popatrz na mnie!-rozkazał mój ukochany.-Nic mi nie jest.-szepnął,a po chwili Sonia położyła na stole przede mną to o co prosiłam.Wzięłam kawałek gazy i polałam go wodą utlenioną po czym przyłożyłam ją do ramienia ukochanego.Dymitr prawie nie dostrzegalnie się skrzywił.Owinęłam rękę strażnika bandażem,po czym pocałowałam go w policzek.Dymitr objął mnie ramieniem,a ja wtuliłam się w jego pierś.
-Chodź.-szepnęłam.-Już późno.-rzekłam.Poszliśmy do naszego pokoju.Dymitr rozciągnął się na łóżku,a ja poszłam wsiąść szybki prysznic i przebrać się w piżamę.Podeszłam do umywalki i popatrzyłam na swoje dłonie.Dostrzegłam na palcu prawej ręki pierścionek.Przez to całe zamieszanie zapomniałam o zaręczynach.Uśmiechnęłam się sama do siebie i przemyłam twarz zimną wodą.Rozebrawszy się weszłam pod prysznic.Umyłam się szybko i ubrałam po czym wróciłam do pokoju.Mój wzrok spoczął na moim narzeczonym.Kiedy Dymitr śpi wygląda-tylko wygląda!-na bezbronnego,ale tak na prawdę jest jak zawsze czujny.Położyłam się obok niego i po chwili także zasnęłam.
__________________________________________

            Rozdział dedykuję Pauli.
Hmmm....Co by wam tu napisać?A nic.Dzisiaj się nie rozpisuję.Po prostu pozdrawiam.Autorka.

3 komentarze:

  1. Świetny rozdział jak i poprzedni.
    Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super.Wiesz,że jako jedna z nielicznych-przynajmniej moim zdaniem-piszesz mniej więcej stylem Rihelle?��

    OdpowiedzUsuń