Nagle poczułam wargi Bielikowa na moim policzku,a potem coraz niżej aż doszedł do ramion.Pocałowałam go w usta i popatrzyłam prosto w oczy.Dostrzegłam w jego źrenicach czerwone obwódki.Nim zdążyłam coś powiedzieć zatopił kły w mojej szyi.Czułam jak pije moją krew,a endorfiny podziałały uspokajająco.Nie szarpałam się już i odpłynęłam.
Obudziłam się zlana potem.Takie sny miewam od kilku dni.Nikomu jeszcze o tym nie powiedziałam i nie zamierzam.W pewnej chwili usłyszałam krzyk.Wyskoczyłam szybko z łóżka i szybko się przebrałam.Chwyciłam srebrny kołek i poszłam w stronę skąd dobiegały głosy.Zauważyłam,że drzwi z dormitorium dla strażników są otwarte,a na podłodze widnieją ślady krwi.Poszłam za śladem i nagle zobaczyłam jak strzyga pije krew jednej z młodszych strażniczek.Zakradłam się po chichu i rozpoczęłam walkę.Bestia leżała nieżywa po kilku minutach.Pobiegłam szybko do Kate.Żyła jeszcze,więc wezwałam pomoc.Główny strażnik stwierdził,że magiczne osłony wokół dworu straciły swą siłę.Postanowiono wznowić czar.Dwa ataki strzyg.Dzień po dniu.Było to podejrzane.
-Wszystko w porządku?-moje rozmyślania przerwał Dymitr.
-Tak.Słyszałam,że osłony będę odnawiane.-zmieniłam temat.
-Tak postanowiono.-odpowiedział.-Jest to podejrzane,że strzygi bez żadnego problemu wdarły się na dwór dzień po dniu.-myślał tak jak.ja.-Dwa napady w ciągu dwóch dni.-ciągnął dalej.-Chodź.-powiedział ciągnąc mnie za rękę.Kiedy weszliśmy do mieszkania pocałowałam go namiętnie.Bez namysłu odwzajemnił pocałunek i zaczął ściągać moją bluzkę.Ja także zajęłam się jego t-shirtem.Potem zajęliśmy się tylko i wyłącznie sobą.
Obudziłam się późnym rankiem.Otworzyłam oczy.Pierwsze co zobaczyłam to brązowe oczy Dymitra,które wpatrywały się we mnie.Bielikow był już ubrany co.znaczyło,że wstał o wiele prędzej.
-Dzień dobry,Roza.-mruknął po czym wstał z łóżka i pomógł mi wstać.Gdy stałam już na prostych nogach Dymitr wziął mnie na ręce i zaniósł do łazienki.Postawił mnie przed lustrem nic nie mówiąc.Pocałował mnie w policzek i wyszedł.Było to dziwne.Bardzo.Odwróciłam się i na rogu wanny zobaczyłam ozdobną torebkę.Dopadłam jej w dwóch susach i natychmiast otwarłam.Wyciągnęłam najpierw liścik,który się w niej znajdował i przeczytałam go:
"Kiedy odczytasz list i zobaczysz bądź założysz prezent nie wychodź sama.Jak będziesz gotowa po prostu mnie zawołaj.Mam jeszcze do ciebie prośbę:zepnij włosy."
Zerkenęłam teraz do torby.Znajdowała się w niej miętowa sukienka.Miała prosty krój,ale wiem,że była droga.Przymierzyłam ją.Pasowała jak ulał.
-Dymitr!-zagrzmiałam.Nie mogłam pozwolić żeby kupował mi takie prezenty.Uchylił lekko drzwi i wślizgnął się do środka jakby nie chciał żebym zobaczyła co znajduje się za drzwiami.
-Tak?-zapytał lustrując mnie z góry na dół.Przyjrzał mi się dokładnie.-I jak?Podoba ci się?-spytał.
-Nie mogę jej przyjąć.Była na pewno bardzo droga.O co chodzi?Co ty knujesz?-zapytałam ze złośliwym uśmiechem na twarzy.
-Niespodzianka.-zaczął.-Proszę nie przejmuj się i przyjmij tą sukienkę.Wyglądasz w niej bardzo seksownie.Chociaż...-zamyślił się.-Może sam ci ją wezmę kiedy będzie za bardzo prowokująca?-pytał sam siebie.Zaśmiałam się i podziękowałam.
Dymitr wyszedł,a ja-tak jak prosił w liściku-zabrałam się za upinanie włosów.Wg Bielikowa dodawało mi to uroku,a po drugie lubił moje włosy.
Świetny. Kiedy następny ? :) <3
OdpowiedzUsuńŚwietny
OdpowiedzUsuń